Stajnia pod lasem
Реклама. ООО «ЛитРес», ИНН: 7719571260.
Отрывок из книги
Dzwonek budzika wyrwał Ewę z głębokiego snu. Było jeszcze ciemno, ale wiedziała, że musi wstać. Konie karmi się o szóstej rano, niezależnie od pory roku. Dziś ledwo zwlekła się z łóżka, podeszła do okna, odsłoniła zasłony i jej oczom ukazał się ponury widok: mokro, ciemno, jak to bywa na początku listopada. Chmury wisiały nisko nad ziemią, łącząc się z poranną mgłą, która jeszcze nie zeszła z padoków. Na padokach siedziało stado kruków, co sprawiało, że krajobraz wydawał się jeszcze bardziej posępny. Jedynym pocieszeniem był fakt, że dom był położony blisko lasu iglastego, więc poza suchymi trawami wystającymi z ziemi przebijało się trochę zieleni. Jednak teraz było tak ciemno, że i tak wszystko wydawało się szare. Padoki mocno nasiąknięte wodą przypominały stawy, krajobraz raczej dla kaczek, nawet kruki wydawały się tu nie na miejscu.
– Znów nie można wypuścić koni – pomyślała Ewa.
.....
W tym momencie weszli do stajni Vadim i Olga, która dziś była wyjątkowo bez makijażu. Cała zapłakana wbiegła do boksu Amira, odpychając Wojtka, który stał jej na drodze i wyglądał, jakby chciał ją objąć. Z boksu dochodziło zawodzenie, które stawiało w kłopotliwej sytuacji stojących na zewnątrz.
– Zapraszam do domu – powiedziała Ewa – napijemy się czegoś, porozmawiamy spokojnie.
.....