Читать книгу Jak przetrwać w średniowiecznym Krakowie - Agnieszka Bukowczan-Rzeszut - Страница 13
Wstęp
ОглавлениеBył ciepły, letni poranek, pełnia lata. Kraków tętnił życiem, po Rynku przechadzali się turyści, dzieci karmiły gołębie, konie parskały, z wieży rozlegał się hejnał. Siedziałam na murku obok wieży ratuszowej i jadłam watę cukrową. Wciąż nie opuściło mnie uczucie rozczarowania po wycieczce do Smoczej Jamy, która okazała się pusta. Nie znalazłam w niej smoka, o którym tyle opowiadał mi tata. Przed wejściem do niej stał tylko jego pomnik z opalonym pyskiem, z którego co kilka minut buchały płomienie. Czy to miał być ten słynny smok wawelski, który siał postrach w średniowiecznym grodzie, dopóki – według legendy – nie rozprawiono się z nim podstępem? Już nie byłam skłonna w nią wierzyć. Uniosłam głowę i odwróciłam się w stronę dźwięku hejnału – w promieniach porannego słońca nie byłam w stanie dostrzec trębacza na wieży kościelnej. Czy wiele stuleci wcześniej naprawdę stał tam inny trębacz, któremu gardło przebiła tatarska strzała? Potarłam kolana zmęczone wycieczką po komnatach, kaplicach, dzwonnicach i kryptach Wawelu. Czy rzeczywiście żyli tam kiedyś królowie?
Miałam wtedy osiem lat, nie więcej. Kraków widziałam po raz pierwszy, odkąd wyjechałam z niego jeszcze w brzuchu mojej mamy. Znałam go tylko z rodzinnych opowieści, książkowych legend i lekcji historii. Wydawał mi się wielki, gwarny i… baśniowy. Czy podobał mi się? Oczywiście! Czy czułam się w nim jak w domu? W pewien sposób tak. Czy chciałabym tu zamieszkać? Niekoniecznie, bo trochę mnie przerażał. Los zdecydował jednak inaczej i dekadę później Kraków miał się stać moim domem na długie lata, miejscem studiów i ślubu, miejscem narodzin mojej córki, która w tym roku po raz pierwszy przeszła po krakowskim Rynku na własnych nogach. Jaki jest Kraków dla niej, jakim będzie za dziesięć, dwadzieścia lat? A jakim jest dziś dla mnie, po ponad dwudziestu pięciu latach od tamtej pamiętnej wycieczki, gdy piszę o nim tę książkę?
W nadanym miastu w 1485 roku przywileju Kazimierza Jagiellończyka Kraków został porównany do oświetlającej swym blaskiem inne miasta szlachetnej gwiazdy i określony mianem „pierwszej widowni Królestwa”. Kilka lat później pewien niemiecki poeta i humanista porównał siedzibę Jagiellonów do Galii przedalpejskiej z jej brudem, smrodem i gnijącymi błotnymi drogami, w których czterokonne powozy grzęzły aż po osie. Jaka była prawda? Czy średniowieczny Kraków rzeczywiście był leżącym na moczarach, brudnym, malarycznym miastem? A może raczej pełną majestatu siedzibą i nekropolią władców, perłą w Koronie Piastów i Jagiellonów, wspaniałym ośrodkiem handlu, nauki i sztuki, wreszcie miejscem rozgrywania się najważniejszych wydarzeń w historii kraju? Jaki obraz średniowiecznego Krakowa masz w swojej głowie ty, drogi Czytelniku, a jaki chciałbyś mieć po lekturze tej książki? Czy chcesz dzięki niej utrwalić wiedzę historyczną wyniesioną ze szkoły? A może masz już dość obrazu Krakowa jako miejsca koronacji i pogrzebów, hołdów i uczt, miejsca, przez które płyną polskie dzieje? Może wolałbyś dla odmiany poznać jego zwyczajnych mieszkańców, podejrzeć ich codzienne życie, spróbować ich zrozumieć, a może nawet polubić? Może masz ochotę przekonać się, czy przetrwałbyś jeden dzień w średniowiecznym Krakowie, nawet jeśli nie mieszkasz na co dzień w Krakowie współczesnym? Jeśli tak, zapraszam cię w podróż po średniowiecznym mieście, którego duch wciąż unosi się nad współczesnym Krakowem. Jesteś gotowy?
Zaczynajmy!