Читать книгу Inferno - Дэн Браун - Страница 15

Rozdział 8

Оглавление

Langdon otworzył oczy i wstrzymał oddech. Wciąż siedział przy biurku Sienny, trzymając się rękoma za głowę. Serce waliło mu jak oszalałe.

Co się ze mną u licha dzieje?

Nieprzerwanie miał przed oczyma obrazy siwowłosej kobiety i złowieszczej maski. Jestem życie. Jestem śmierć. Próbował się otrząsnąć z tej wizji, lecz ona za nic nie chciała zniknąć. Dwie maski z ulotki spoglądały na niego pusto.

„Wspomnienia pozostaną zamazane i chaotyczne”, powiedziała mu Sienna. „Przeszłość, teraźniejszość i wyobrażenia będą mieszały się ze sobą”.

Langdon poczuł zawroty głowy.

Gdzieś w głębi mieszkania zadzwonił telefon. Było to przeszywające, staromodne dzwonienie, dochodzące chyba od strony kuchni.

– Sienna?! – zawołał Robert, wstając.

Żadnej odpowiedzi. Doktor Brooks jeszcze nie wróciła. Po kolejnych dwóch sygnałach włączyła się automatyczna sekretarka.

– Ciao, sono io – wesoły głos Sienny popłynął z głośniczka. – Lasciatemi un messaggio e vi richiamerò.

Rozległo się piknięcie, a po nim jakaś spanikowana kobieta zaczęła nagrywać wiadomość, mówiąc z silnym wschodnioeuropejskim akcentem. Jej głos odbijał się echem od ścian przedpokoju.

– Sienna, tu Danikova! Gdzie ty? Tu strasznie! Twój przyjaciel, doktor Marconi, on zabity! Szpital szalejeee! Policja jest! Ludzie mówić im, że ty uciekła, ratując jakiś pacjent! Dlaczego?! Ty nie znasz go! Policja chce mówić do ciebie! Zabrała twoje akta! Ja wiem, informacja tam nieprawdziwa, zły adres, bez numerów, fałszywa wiza. Nie znajdą cię dzisiaj, ale niedługo na pewno! Próbuję ostrzec. Tak mi przykro, Sienna.

Na tym połączenie się zakończyło.

Langdon poczuł koleją falę wyrzutów sumienia. Już wcześniej się domyślił, że doktor Marconi załatwił Siennie pracę w  szpitalu. Pojawienie się Roberta kosztowało go życie, a impuls, który kazał Siennie ratować pacjenta, i ją może w przyszłości drogo kosztować.

W tym momencie usłyszał głośne trzaśnięcie drzwi w głębi mieszkania.

Doktor Brooks wróciła.

Chwilę później ożyła automatyczna sekretarka.

– Sienna, tu Danikova! Gdzie ty?…

Langdon skrzywił się, wiedząc, co lekarka zaraz usłyszy. Gdy odsłuchiwała nagranie, szybko odłożył na miejsce ulotkę i  posprzątał na biurku. Potem przemknął się do łazienki, czując wstyd z powodu grzebania w przeszłości swojej gospodyni.

Dziesięć sekund później ktoś zastukał cicho do drzwi.

– Zostawiam ci rzeczy na klamce – powiedziała Sienna głosem drżącym ze zdenerwowania.

– Bardzo ci dziękuję – odparł Langdon.

– Jak się ubierzesz, przyjdź, proszę, do kuchni – dodała. – Muszę ci coś pokazać, zanim gdziekolwiek zadzwonimy.


Sienna przeszła ciężkim krokiem do skromnej sypialni. Wyjęła z komody parę dżinsów i sweter, a potem zaniosła je do drugiej łazienki.

Spoglądając na własne odbicie w lustrze, uniosła dłoń i  pociągnęła mocno za blond kucyk, by ściągnąć z głowy perukę.

Z lustra patrzyła teraz na nią łysa trzydziestodwuletnia kobieta.

Nie brakowało jej w życiu wyzwań, ale choć nauczyła się polegać na własnym intelekcie i przezwyciężać kolejne przeszkody, ostatnie wydarzenia wytrąciły ją z równowagi.

Umyła ręce i twarz, zmieniła ubranie i ponownie przywdziała perukę, naciągając ją starannie. Nieczęsto użalała się nad sobą, lecz tym razem gdy łzy napłynęły jej do oczu, wiedziała, że nie zdoła ich powstrzymywać.

Zapłakała nad życiem, którego nie umiała kontrolować.

Zapłakała nad mentorem, którego zabito na jej oczach.

Zapłakała nad własną samotnością, która przepełniała jej serce.

Nade wszystko jednak płakała z powodu przyszłości, która nagle stała się tak niepewna.

Inferno

Подняться наверх