Читать книгу Mam faceta i mam... problem - Katarzyna Miller - Страница 9
Miłośnik kwiatów Marlena (25 lat) i Tomek (35 lat)
ОглавлениеPoszłam na wystawę kwiatów. Bardzo lubię kwiaty – dużo na nie wydaję. Nic dziwnego, że wzbudził moją uwagę interesujący facet, który wybierał te same stanowiska co ja. Pytał o gatunki i o pielęgnację. Kupował nasiona. Widać było, że zna się na rzeczy, a rośliny to jego pasja.
Przy którymś spotkaniu zaczęliśmy rozmawiać. Temat kwiatów zaprowadził nas do kawiarni, a później umówiliśmy się znowu. Dostałam skrzydeł. Tomek zaprosił mnie do siebie i zobaczyłam jego zadbane mieszkanie. Było pachnące, pełne kwiatów i „odzyskanych” antyków. Opowiadał, że kilka z nich znalazł na śmietniku i przywrócił im dawne życie. Pomyślałam: „Wiedziałam, że istnieje mężczyzna, z którym można porozmawiać, który ma duszę i wrażliwość”. Właśnie stał przede mną.
Byliśmy odtąd nierozłączni. Gotował, karmił mnie, nie nudził się, kiedy mierzyłam ciuchy. Kupiłam z nim trzy sukienki! Nigdy nie pomyślałabym, że właśnie takie do mnie pasują, ale on potrafił świetnie doradzić.
Miał też znakomite poczucie humoru! Nie było między nami napięcia, stresu, wszystko jakby płynęło.
Moje koleżanki nie dowierzały, a później przestały dzwonić. Przypuszczam, że mi zazdrościły. Zmieniałam się z każdym dniem, a życie stawało się cudowne. Oczywiście często dostawałam kwiaty.
Przyszedł jednak moment, gdy zaczęłam się niepokoić o seks, bo Tomek w ogóle mnie nie dotykał. Zaczęłam myśleć, że coś jest nie tak, ale w końcu pewnej nocy zaczęliśmy się namiętnie całować. On robił to wspaniale. Później były pieszczoty i pełny stosunek. Wszystko w takim tempie, jak zawsze chciałam.
Jedynym problemem było to, że niespecjalnie lubił wychodzić na miasto wieczorami. Wielokrotnie go namawiałam, ale zawsze jakoś się wykręcał. Zaczęłam się nawet bać, że on nie chce się ze mną pokazywać, bo w naszym małym mieście wszyscy się znają. W końcu jednak poszliśmy do popularnej restauracji, by świętować moje urodziny. Podczas tego wieczoru zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Przyglądał mi się przystojny mężczyzna. Było to przyjemne, choć trochę niezręczne. Myślałam, że ma na mnie ochotę. Zobaczyłam, że podchodzi do nas, i mało nie spadłam z krzesła, kiedy rzucił się Tomkowi na szyję, wpił mu się w usta, a później, prawie płacząc, wyznał, że go kocha. Krzyczał: „Jak mogłeś mnie tak zostawić. Nie mogę żyć bez ciebie! Przecież wiesz, że mnie kochasz! Kto to w ogóle jest? Myślisz, że ona da ci to, co ja?”. Mój ukochany zbladł, powiedział do mnie, że musi wyjść, i zniknął, ciągnąc za sobą tego mężczyznę. Po chwili wrócił i zamówił mi taksówkę. Powiedział, że jutro się spotkamy i wszystko mi wytłumaczy. Przeprosił też za zepsute urodziny. Ja jednak nie chciałam go słuchać i wybiegłam z płaczem.
W nocy wyobrażałam sobie mojego mężczyznę z innym facetem. Było mi niedobrze. Zrozumiałam, że nie ma dla nas przyszłości, a ja jestem naiwna i dałam się nabrać kolesiowi, który nawet nie jest pewien swojej orientacji. Zastanawiałam się, jak to jest, przecież ze mną spał, mówił, że było mu dobrze. Czy to znaczy, że kłamał? Po co to robił? Te myśli nie dawały mi spokoju.
Na drugi dzień przyjechał do mnie z kwiatami, wszedł i zaczął płakać. Drżącym głosem mówił: „Wybacz mi, nie powiedziałem ci, że mam za sobą związek z mężczyzną, wstydzę się tego i nie mogę sobie z tym poradzić”. Tłumaczył, że pragnie stworzyć ze mną normalną rodzinę, mieć dzieci i nie musieć się ukrywać tak jak z nim. Przekonał mnie tym.
Nie chciałam tracić tego, co zbudowaliśmy, więc kontynuowałam znajomość. Przez kolejne miesiące znów wszystko było super. Zaczęliśmy planować ślub. Po roku mieliśmy się pobrać, jednak mój facet nie pojawił się na ślubie… Można sobie wyobrazić, jak czuje się kobieta zostawiona przed ołtarzem… Odchorowałam to wszystko i teraz już jest dobrze, ale męczy mnie pytanie, czy mogłam się przed tym uchronić we właściwym momencie. Nie ufam już ideałom. One nie istnieją.