Читать книгу Kuala Lumpur. Przewodnik - Magdalena Nowakowska - Страница 4
I. Historia i kultura
Wielokulturowość
ОглавлениеBogactwo historii, zwyczajów, nacji, religii – Malezja, a co za tym idzie i Kuala Lumpur, jest prawdziwym kulturowym tyglem. O tej różnorodności przekonamy się już pierwszego dnia pobytu w mieście, mijając na ulicy mieszkańców o różnych rysach twarzy, przechodząc obok różnorakich świątyń, czy wreszcie czytając szyldy sklepowe wymalowane w kilku językach.
To ogromne bogactwo chwilami sprawia turystom kłopoty, począwszy już od samej warstwy językowej. Na porządku dziennym jest mylne stosowanie określeń: „Malajowie” i „Malezyjczycy”. Sprawa nie jest tymczasem aż tak skomplikowana. Malajowie są miejscową grupą etniczną, Malezyjczycy to natomiast wszyscy obywatele Malezji, bez względu na ich pochodzenie.
Obecnie Malajowie stanowią w kraju nieznaczną większość (65%), mając za towarzystwo głównie mniejszość chińską i hinduską. W samym Kuala Lumpur proporcje te wyglądają nieco inaczej: Malajów zamieszkuje tu 44 procent, Chińczyków 43 i Hindusów 10 procent. Po tych liczbach widać, że stereotyp każący myśleć o Malajach jak o rolnikach i Chińczykach jak o miejskich przedsiębiorcach nie jest pozbawiony podstaw. Społeczność hinduska cechuje się silnym rozwarstwieniem: istnieje nieliczna angielskojęzyczna elita pełniąca w społeczeństwie wysokie funkcje i dość znaczna klasa kupiecka, ale większość Hindusów należy raczej do biednej klasy robotniczej. Różne narodowości to również wiele religii. Dominuje wyznawany przez Malajów i część Hindusów islam, drugie miejsce zajmuje buddyzm, potem hinduizm i chrześcijaństwo.
Różnice kulturowe sprawiają, że poszczególne nacje rzadko się mieszają. Małżeństwa zawierane są najczęściej w obrębie własnej społeczności, kształcenie na poziomie podstawowym i do pewnego stopnia średnim również zorganizowane jest wokół poszczególnych nacji.
Pomimo tej wieloetniczności, mieszkańcy Malezji znajdują jakoś wspólny język, żyjąc we względnej zgodzie. Ten sielankowy obraz zyskał rysę w latach 60. minionego wieku, gdy doszło do zamieszek na tle rasowym, od tego czasu jednak starania, by stworzyć wielokulturową tolerancyjną narodowość zdają się przynosić rezultaty. Obecna polityka rządu promuje pojęcie jednej tożsamości – malezyjskiej – zamiast malajskiej, chińskiej czy hinduskiej. Przy zachowaniu cech przynależnych własnej kulturze, wszyscy mają czuć się w tym kraju przede wszystkim Malezyjczykami.
Dla turystów ta różnorodność kulturowa stanowi arenę do niezwykle ciekawych obserwacji i odkryć. Wymaga jednak także większego wyczucia i wiedzy, by odnaleźć się w wielu sytuacjach. Zwiedzając Kuala Lumpur łatwo pogubić się na przykład w zwyczajach panujących pośród poszczególnych grup etnicznych. I tak wchodząc do świątyni hinduskiej czy do meczetu musimy pamiętać, by bezwzględnie zdjąć buty, co nie jest już konieczne w chińskiej. W meczecie kobiety powinny mieć głowę przykrytą chustą, a ramiona i nogi rękawami; w hinduskiej wystarczy zakryć ramiona i nie zakładać mini, a w chińskiej nikogo nie urazi top na ramiączkach i szorty. Nawet bez odwiedzin w miejscach kultu lepiej jednak nie ubierać się zbyt swobodnie, bo choć Kuala Lumpur odznacza się większą tolerancją niż mniejsze miasta czy prowincja kraju, to każda z malezyjskich nacji jest dość wyczulona na wszelką „nieprzyzwoitość”.
W restauracji chińskiej przyjdzie nam zmierzyć się z pałeczkami, w hinduskiej będziemy musieli poradzić sobie prawą ręką, a w malajskiej dostaniemy widelec, ale tylko po to, by nałożyć nim jedzenie na łyżkę. Malajów nie prośmy o alkohol ani wieprzowinę, a Hindusów o wołowinę (chyba że są muzułmanami).
Pamiętajmy też, by nie okazywać zniecierpliwienia ani złości, bo nic nie wydaje się Malezyjczykom bardziej godne pożałowania niż nieumiejętność opanowania emocji, szczególnie na forum publicznym. To umiłowanie spokoju oraz okazywana sobie życzliwości potrafią zacierać różnice kulturowe i sprawiają, że podróżowanie po Malezji staje się przyjemne. Kuala Lumpur, choć poganiane wielkomiejskim rytmem, nie jest w tym względzie wyjątkiem.