Читать книгу Jasnowidz Jackowski - Przemysław Lewicki - Страница 8
Rozdział 2. Po mojej wizji zemdlała kobieta
ОглавлениеROZDZIAŁ 2
PO MOJEJ WIZJI
ZEMDLAŁA KOBIETA
Na początku Krzysztof Jackowski łączył zawodowe obowiązki z realizowaniem pasji, przyjmował klientów w domu. Po pewnym czasie i wielu rozterkach doszedł jednak do wniosku, że chce się skupić wyłącznie na swoim darze i żyć tylko z jasnowidzenia. Choć – jak wspominał – miał poważne obawy, czy taka specyficzna umiejętność w pewnym momencie go nie opuści.
– Czy to jakoś ewoluowało? Czuje się pan lepszym jasnowidzem niż kiedyś?
– W moim odczuciu wygląda to bardzo podobnie. Warto zwrócić uwagę, że już w przeszłości zdarzało mi się wyjaśniać głośne sprawy – jak choćby tę z Kaliningradu1, gdzie doszło do makabrycznego morderstwa. To była jedna z moich pierwszych spraw.
Jakieś doświadczenie na pewno w człowieku ewoluuje, ale sam dar ciągle jest taki sam, nie zmienia się. Tego mechanizmu sam do końca nie znam – nie wiem, jak działa, nie mogę nad nim pracować. Sądzę więc, że cały czas jest tak samo.
– Czy bał się pan kiedyś, że straci ten dar?
– Tego akurat nigdy się nie bałem, ponieważ nigdy nie traktowałem go jako głównego motoru mojego życia. Oczywiście – z perspektywy lat – mogę powiedzieć, że jednak odgrywa taką rolę.
Tu warto podkreślić sferę materialną – można przecież założyć, że gdybym był pazerny, mógłbym wykorzystać swój dar i zarabiać na nim bardzo duże pieniądze. Ludzie czasem nawet pytają, dlaczego tego nie robię. Nigdy nie miałem takich ambicji i sądzę, że takie podejście ma źródło w mojej sytuacji rodzinnej. Zgadzam się z psychologami, którzy twierdzą, że dorosły człowiek bardzo wiele czerpie z lat dziecinnych.
Zawsze uważałem, że człowiek powinien posiadać w życiu tyle, ile potrzebuje. Najważniejsze, by cały czas mieć własne pragnienia i cele, do których dążymy. Kiedy ludziom najczęściej odbija albo kiedy najczęściej rozpadają się małżeństwa? Często słyszymy, że ludzie są zamożni, mają wszystko, a raptem – kobieta znalazła sobie kochanka, a facet kochankę. Dlaczego, skoro są tacy bogaci? Wychodzę z założenia, że człowiek musi mieć jednak pewien cel.
Sam o sobie mogę powiedzieć, że jestem bardzo bogatym człowiekiem, ponieważ jestem już niemłody, a jeszcze żyję – i to jest ważne. Jak jest ze zdrowiem – każdy widzi. Nigdy nie szanowałem siebie, nie dbałem o swoje zdrowie, więc dziękuję Bogu, że nadal żyję. Przeszedłem operację serca. Moje życie jest poukładane – to moje bogactwo. I – co najważniejsze – tym bogactwem są sprawy kryminalne, które udało mi się rozwiązać w życiu.
Nie jestem do końca zadowolony ze swojego życia z powodu jednej rzeczy: cholernego nałogu, czyli palenia papierosów. Lecz przyznaję, że jestem usatysfakcjonowany z tego, co osiągnąłem w parapsychologii. Wiem, że zabrzmi to nieskromnie, ale osiągnąłem wiele jako jasnowidz. To dla mnie bardzo ważne.
– Mówi pan o swoich osiągnięciach i o tym, co dzięki nim udało się panu zrozumieć. Czy jednak zdarzyło się panu podejmować decyzje, których teraz pan żałuje?
– Wielu z nas sądzi, że kieruje swoim życiem. Oczywiście w tym momencie – tak, natomiast jeśli chodzi o kwestie najważniejsze – nie. Życie jest przeznaczeniem, nasz los jest już w całości zapisany, decydujemy o nim tylko w drobnych sprawach. Natomiast w tych najważniejszych – czy w tym kierunku, czy w innym – kieruje nami los. Nie żałuję niczego, co wydarzyło się w moim życiu, ponieważ każda sytuacja była dla mnie doświadczeniem.
– A co najgorszego może zrobić jasnowidz?
– Nie wiem. Ale pozwolę sobie zmienić to pytanie: a co najgorszego może zrobić lekarz? Popełnić pomyłkę podczas operacji, która zakończy się śmiercią pacjenta. Gdyby w ten sposób podchodził do swej pracy, nigdy by nie operował, bo lepiej nie narażać się na błąd.
Podobnie policjant – jeżeli źle przeprowadzi interwencję, także może to się skończyć tragicznie. Możemy wymienić wiele zawodów, z którymi łączy się takie ryzyko. To samo dotyczy jasnowidza.
Nie mogę powiedzieć, że najgorszą rzeczą, jaką może zrobić jasnowidz, jest błędne opisanie wizji, ponieważ to się zdarza. Jeżeli podchodzi się do tych właściwości poważnie i moralnie, to w tę moralność wliczony jest także błąd. Nie widzę w tym nic złego.
– Telefony, listy, maile, wizyty w mieszkaniu – ludzie komunikują się z panem w każdy możliwy sposób i przedstawiają najróżniejsze historie. Które ze spraw są najtrudniejsze? Samobójstwa, morderstwa, zaginięcia?
– Nie podchodzę do tego w ten sposób, nie rozróżniam spraw. Mogę natomiast powiedzieć, że w przypadku zaginięć bardzo trudne są historie, które działy się w dużych miastach. Dlaczego? Wizja jest informacją. A w wielkim mieście panuje chaos. Proszę sobie teraz wyobrazić, że w tym chaosie jasnowidz próbuje kogoś wyczuć, poczuć, wyłapać. Tam jest mnóstwo informacji pochodzących od wielu ludzi. Ja to wszystko wyczuwam.
Dość ciężko pracuje mi się przy sprawach, które dotyczą Warszawy, ponieważ zawsze, gdy jadę do stolicy, odczuwam lęk i mam zły nastrój. Wiele razy zastanawiałem się, gdzie leży przyczyna, tym bardziej że bywam tam bardzo często. W Warszawie istniało getto, podczas Powstania Warszawskiego toczyły się krwawe walki – odnoszę wrażenie, że te miejsca są naznaczone cierpieniem, strachem i krwią ludzi, którzy zostali tam pomordowani.
– Zajmuje się pan jasnowidzeniem od wielu lat, zapłacił pan za to utratą zdrowia, zszarpanymi nerwami. Czy wyznaczył pan sobie termin, kiedy skończy pan z jasnowidzeniem? Kiedy powie sobie: „Dość”?
– Nie. Dlaczego miałbym to zrobić? Ostatnio słyszałem, że zespół Perfect zamierza zawiesić działalność. A ja tymczasem uważam, że powinni koncertować, dopóki starczy im tchu. Podobnie jest z jasnowidzeniem. Człowiek powinien robić cały czas to, co lubi, nie należy odstawiać się na boczny tor. Tylko życie powinno kierować człowieka na boczny tor, gdy na przykład szwankuje zdrowie.
Czuję się, jakbym cały czas był na froncie – ludzie mogą mi mówić, że to bzdury, ale ja uważam inaczej. Człowiek cały czas powinien walczyć dla jakiejś idei.
– Swoich klientów przyjmuje pan w domu, który jest jednocześnie pańskim biurem. Jak wyglądają spotkania z rodzinami osób zaginionych? Jak reagują ludzie?
– Bardzo różnie. Czasem widać, że cały czas żyją nadzieją, inni – to również widać po twarzach i gestach – że ta nadzieja gaśnie. Zdarza się jednak, że rodziny przychodzą do mnie już po dwóch, trzech dniach od zaginięcia i dzięki temu poszukiwania trwają krócej. Przypominam sobie historię starszego mężczyzny, który mieszkał w jednym z miast nad morzem. Ostatecznie udało się go znaleźć żywego gdzieś na wsi. Wtedy naszła mnie refleksja: jasnowidzenie może, ale nie musi pomóc.
Jak wspomniałem, reakcje bywają bardzo różne. Pamiętam, gdy bliska osoba zaginionego zaczęła spazmatycznie płakać. Bardzo się tego przestraszyłem i zacząłem nawet krzyczeć, żeby tak nie histeryzowała. Powiedziałem jej, że nie jestem pewny tego, co przepowiadam, ale nie wolno tak się zachowywać.
Przypominam sobie również sytuację, gdy do mojego mieszkania zapukała pewna pani w towarzystwie dwóch kobiet. Zapytała o los swojej córki. Wykonałem wizję i – niestety – miałem dla niej bardzo smutne informacje. Ta pani to przyjęła, podziękowała i wyszła z mojego mieszkania. Po jakimś kwadransie zobaczyłem przez okno, jak koło bloku zatrzymuje się karetka na sygnale. I zobaczyłem tę kobietę na noszach, pochylali się nad nią lekarze. Dopiero później dowiedziałem się, że zemdlała.
Dla mnie to było straszne doświadczenie, bo zdaję sobie sprawę, że w pewnym stopniu przyczyniłem się do jej złego samopoczucia. Reakcje ludzi bywają bardzo różne, skrajne. Najczęściej jednak spokojnie przyjmują informacje ode mnie, czasem ktoś je skomentuje, czasem nie.
– Niekiedy zdarzają się panu porażki. Jak je pan odbiera?
– Nie przypominam sobie największej porażki, choć muszę uczciwie przyznać, że było ich wiele w moim życiu. Podchodzę do tego jednak nieco inaczej. W jasnowidzeniu zawsze popełnia się błędy w niektórych momentach i to jest naturalne, odbieram to jako coś bardzo normalnego.
Na początku 2019 roku w swojej audycji na YouTubie mówiłem o ryzyku wybuchu bardzo groźnego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Przypuszczałem, że może chodzić o Turcję, która wkroczy na terytorium innego państwa. Czy moja wizja się sprawdziła? Wszystko jest kwestią interpretacji.
1 Chodzi o sprawę z 1994 roku. Dzięki wskazaniu jasnowidza z Człuchowa udało się zatrzymać mordercę trójki polskich biznesmenów. Został skazany na karę śmierci. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki