Читать книгу Dar duszy - Robert Schwartz - Страница 8

Prolog

Оглавление

„Miałam cztery lub pięć lat, gdy zaczęły się te koszmary. Czasem śniło mi się, że spada na mnie ogromny, czarny pająk. Jego podbrzusze otwierało się, by mnie pożreć, a jego szpony zaciskały się na mojej twarzy. Innym razem potężny rekin wypływał nagle spode mnie, szczerząc swoje lśniące, ostre jak brzytwa zęby, a jego paszcza przyjmowała postać straszliwej, czarnej otchłani, która chciała mnie pochłonąć. Śniło mi się też, że prastary, drapieżny ptak, z dziobem przypominającym nóż, pikuje z sufitu, aby zanurkować w moim sercu. Nie zawsze w moich koszmarach pojawiały się zwierzęta. Czasem ściany sypialni kurczyły się lub z mroku wyłaniało się coś na kształt szponów. Zawsze jednak towarzyszyło mi poczucie, że czeka mnie śmierć.

Budziłam się przerażona w środku nocy. Wiedziałam, że znajduję się w swojej sypialni, ale te potwory nie znikały – nadal je widziałam i słyszałam. Wciąż wydawało mi się, że tam są i zaraz mnie zabiją! Krzyczałam i szamotałam się z pościelą, aż w końcu lądowałam na podłodze w ciemnym, pustym pokoju. Serce biło mi jak oszalałe i nie mogłam nabrać powietrza.

W świecie Harry’ego Pottera istota o imieniu Boggart opuszcza swoją kryjówkę, by przyjąć postać twoich największych lęków. Aby ją pokonać, musisz wyobrazić sobie obiekt, którego się obawiasz, w taki sposób, który wydaje ci się zabawny lub niedorzeczny. Koszmary, które męczyły mnie przez kilkadziesiąt lat (a którym towarzyszyły przytłaczające napady depresji oraz obsesji), dziś wydają mi się absurdalne, niczym kiepski horror. Żałuję, że nie znałam technik Harry’ego Pottera, gdy byłam przerażoną, małą dziewczynką.

Wielu ludzi wyobraża sobie, że celem oraz rezultatem prawdziwego uzdrowienia są intensywne momenty boskiej ekstazy, a otwarcie się na wieczność sprawi, że Wszechświat porwie ich w swój galaktyczny wir lub napełni ich głębokim spokojem i w ten sposób odkryją Boga. To nie tak. Takie chwile pojawiają się znienacka i zwykle znikają w równie szybki i tajemniczy sposób. Przynoszą ze sobą przebudzenie, więc wszyscy pragniemy, by trwały jak najdłużej. Ze swojego doświadczenia wiem jednak, że żadna terapia, medytacja, wiedza ani praktyka nie pozwolą nam pozostać na szczycie już na zawsze.

Prawdziwym celem i nagrodą jest osiągnięcie takiego stanu, w którym na co dzień (lub prawie codziennie) jesteśmy pogodni, radośni i entuzjastycznie nastawieni do życia. Dzień, w którym poczułam, że tego „dokonałam”, był tym samym dniem, w którym uświadomiłam sobie, że od dawna nie miewam już koszmarów. Co ważniejsze, zauważyłam, że nie dokuczają mi depresja ani obsesje, nie czuję się atakowana ani bezradna. Stało się dla mnie jasne, że niczego już nie poszukuję. Znalazłam to, czego szukałam, i uczyniłam to swoim sposobem na życie. Teraz jestem niemal zawsze szczęśliwa – najczęściej bez żadnego konkretnego powodu.

Moje życie stało się łatwiejsze i atrakcyjniejsze. Doceniam wszystkich ludzi, miejsca i rzeczy, gdyż to właśnie dzięki nim nabrało ono kolorów. W końcu czuję się wolna i przepełnia mnie radość. Do takiego właśnie uzdrowienia dochodzi, gdy podążasz zgodnie z planem swojej duszy. Takie uzdrowienie jest możliwe – nie tylko dla mnie, lecz dla wszystkich.

Dzięki niemu czuję się jak w niebie, będąc tu, na Ziemi”.

— Mikaela Christi (Rozdział 7. Zaburzenia psychiczne)


Dar duszy

Подняться наверх