Читать книгу Girl Online - Zoe Sugg - Страница 8

Оглавление

W drodze do domu ogarnia mnie coraz większe podekscytowanie – do tego stopnia, że wpadam do kuchni tanecznym krokiem. Co okazuje się bardzo na miejscu, bo mama, ubrana w brokatową suknię prosto z „Tańca z gwiazdami”, właśnie robi obrót na czarnobiałych kafelkach, rozkołysana w obłędnej salsie z Elliotem. Alex, chłopak Elliota, wykrzykuje ich ocenę ze stołka przy wyspie, naśladując jednego z sędziów w programie:

– Siedem punktów!

Zwyczajne popołudnie w rezydencji Porterów…

– Penny, kochanie, już jesteś! – woła mama. – Nigdy mi nie mówiłaś, że Elliot tak świetnie tańczy.

– To człowiek o wielu talentach!

Kończą efektowną figurą: mama przechyla Elliota.

Alex i ja gotujemy im spontaniczne owacje.

– Idziemy na górę? – pytam Elliota i Alexa, którzy jednocześnie kiwają głowami.

Na ich widok czuję znajome ukłucie w sercu. Elliot i Alex są parą idealną – odległość nie komplikuje im życia, jak mnie i Noah. Mogą się spotykać, kiedy chcą, nie muszą się martwić strefami czasowymi ani jakością połączenia na Skypie. Czują się w swojej obecności całkowicie swobodnie.

Właściwie spędzają razem tyle czasu, że w mojej rodzinie mają już nawet wspólne przezwisko, jak Brangelina czy Kimye. Nazywamy ich Alexiot.

– Czy Alexiot zostaje na obiedzie!? – woła mama, zanim znikamy na piętrze.

– Nie, idziemy na burgery do GBK przed koncertem! – odkrzykuję.

– Naprawdę? – pyta Elliot, unosząc brew.

Kulę się lekko.

– Kira nas zaprosiła. Może być?

Alexiot wymienia spojrzenie, ale najwyraźniej dochodzi do porozumienia.

– Jasne, Pennylopo – rzuca Elliot i sięga za siebie po dłoń Alexa, a ja uśmiecham się do nich.

Pamiętam dzień, kiedy się poznali. To było niedługo przed walentynkami. Elliot zaciągnął mnie kolejny raz do second-handu na obrzeżach Brighton Lanes, chociaż zajrzeliśmy tam dzień wcześniej i oboje wiedzieliśmy, że nie pojawiło się jeszcze nic nowego. I nagle zobaczyłam za ladą nowego ekspedienta. Zajęło mi to kilka sekund, ale poznałam jego przygarbioną sylwetkę.

– Penny, nie mogę, on jest taki słodki! – Elliot wciągnął mnie za wieszak pełen ubrań i zarzucił sobie na głowę ogromne boa.

– To Alex Shepherd – powiedziałam. – Chodzi do naszej szkoły, jest dwa lata starszy. – Oczywiście wiedziałam, kim jest, ale głównie dlatego, że Kira się w nim bujała. Zniżyłam głos do szeptu. – Jesteś pewny, że jest gejem?

– A myślisz, że przyprowadziłbym cię tu, gdybym nie był pewny? Robimy do siebie słodkie oczy od dwóch tygodni, odkąd zaczął tu pracować.

– Ty do wszystkich robisz słodkie oczy – zauważyłam, szturchając go łokciem w żebra.

– Ale nie tak. – Mrugnął do mnie teatralnie, a ja zachichotałam.

– To dlaczego jeszcze z nim nie zagadałeś?

– Zagadam, tylko… potrzebuję więcej czasu.

Czyli Alex gra w przeciwnej drużynie. Wiedziałam, że Kira będzie załamana tą wiadomością, ale w końcu jej przejdzie. Wydawał mi się trochę zbyt wymuskany dla Elliota, ale w jego oczach migotały przekorne iskierki, które każdemu zawróciłyby w głowie. Wyjrzałam zza wieszaka, żeby mu się przyjrzeć, ale napotkałam jego wzrok, więc podniosłam rękę i pomachałam do niego lekko.

– Penny, co ty wyprawiasz? – szept Elliota zabrzmiał przynajmniej oktawę wyżej.

– Przyśpieszam czas – uśmiechnęłam się szeroko. – Poza tym byłam po prostu uprzejma. Patrzył w naszą stronę. Okej, tylko spokojnie, idzie do nas.

– Co? – Elliot zrobił się biały jak ściana, ale opanował się na tyle, żeby przygładzić włosy. – Jak wyglądam? Wiedziałem, że nie trzeba było zakładać dziś tego kapelusza! Jest zbyt pretensjonalny; mogłem włożyć coś swobodniejszego.

– Elliot, gadasz od rzeczy. – Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby był taki zakłopotany. Ściągnęłam mu z głowy boa, żeby nie tkwiło tam jak zapomniany pluszak. – A w tym kapeluszu jest ci… – Nie zdążyłam dokończyć zdania, bo nagle stanął koło nas Alex.

– W czym mogę pomóc? – zapytał z lekkim uśmiechem. Ani przez chwilę nie spuszczał wzroku z Elliota.

– Możesz za mnie wyjść – wymamrotał Elliot pod nosem.

– Słucham? – Alex zmarszczył lekko brwi.

– Nie, nic… zastanawiałem się po prostu, czy nie pomógłbyś mi znaleźć szalika, który będzie pasował do mojego kapelusza. – Miałam wrażenie, że Elliot zmienia się na moich oczach. Natychmiast przestał się denerwować i odzyskał swoją zwykłą pewność siebie.

– Jasne. Mam tu coś w stylu Wielkiego Gatsby’ego, co będzie w sam raz. – Alex podszedł do innego wieszaka.

– Wiesz, że żona F. Scotta Fitzgeralda nie chciała za niego wyjść, dopóki nie podpisał umowy na publikację książki? – zapytał Elliot, idąc za nim.

– Nie, za to wiem, że był kiepski z ortografii – odpowiedział Alex bez zająknięcia.

Patrzyłam, jak idą przez sklep, przerzucając się faktami z życia autora, którego jeszcze nie czytałam (nie widziałam nawet ekranizacji jego książki). Wyglądali, jakby znali się przez całe życie. Wtedy zrozumiałam, że muszę zostawić Elliotowi pole do działania. Nie chciałam być piątym kołem u wozu.

Ale, jak to ja, cofając się, weszłam prosto na wieszak z płaszczami i zrzuciłam na podłogę stos futer i etoli. Czerwona jak burak zaczęłam podnosić futra i ciężkie płaszcze, ale nie mogłam sobie poradzić z plątaniną materiału. Wiadomo, musiałam zepsuć wielką chwilę Elliota.

Obaj natychmiast pojawili się obok mnie.

– Ja to posprzątam, nie przejmuj się – uspokajał mnie Alex.

– Pomogę ci – zaproponował Elliot. Pochylili się i chwycili po jednym końcu tej samej długiej futrzanej etoli, a potem ciągnęli ją, dopóki ich dłonie się nie zetknęły. Mogłabym przysiąc, że powietrze przeszyła iskra elektryczna. Przypomniała mi się scena z Zakochanego kundla, kiedy psiaki jedzą spaghetti z klopsikami – bo ten film akurat widziałam, i to wiele razy, kiedy byłam mała. Wymamrotałam jakieś przeprosiny i znów spróbowałam wymknąć się ze sklepu. Tym razem żaden z nich tego nie zauważył. Od tamtej pory są nierozłączni. Lubię sobie wyobrażać, że moja niezdarność odrobinę w tym pomogła.

Teraz Alexiot musi mi pomóc znaleźć odpowiedź na jedno zasadnicze pytanie: w co się ubrać na pierwsze od dwóch miesięcy spotkanie twarzą w twarz ze swoim chłopakiem? Pędzimy po schodach do mojej sypialni na ostatnim piętrze. Alex ma tak długie nogi, że wskakuje po dwa stopnie naraz. Jest dużo wyższy ode mnie i od Elliota.

– Hej, Penny, czy ty przypadkiem nie wyjeżdżasz jutro w trasę? – pyta Alex z góry, stając w drzwiach do mojego pokoju.

– Dlaczego pytasz?

Ale dobrze wiem, o co mu chodzi. Moja sypialnia wygląda, jakby przeszło przez nią tornado. Wszystkie ubrania, które kiedykolwiek miałam na sobie – łącznie z apaszkami, paskami i czapkami – tworzą ogromną stertę na łóżku. Biurko jest zarzucone stosami notatek do egzaminów, a po podłodze walają się kawałki tektury, bo pracowałam tam nad teczką na zajęcia z fotografii.

Jedyne miejsce, w którym panuje porządek, to ława w oknie wykuszowym. Przypięłam tam wycinek z magazynu plotkarskiego ze zdjęciem, na którym Noah mnie obejmuje, podpisanym: Noah Flynn ze swoją dziewczyną. Nigdy wcześniej nie byłam w gazecie i chociaż mam na tym zdjęciu okropnie potargane włosy, zostawiłam je sobie na pamiątkę. Przy oknie wisi też kalendarz oklejony od góry do dołu złotymi gwiazdkami, z dzisiejszą datą zakreśloną na czerwono.

Elliot przemyka na palcach przez pobojowisko na podłodze.

– No pięknie. Ocean Strong nie umie się pakować.

Ocean Strong to imię, które wymyśliliśmy z Elliotem dla mojego alter ego – postaci, w którą wczuwam się zawsze, kiedy zaczynam się czymś stresować. Wzorowaliśmy się na Beyoncé, która na scenie wyobrażała sobie, że jest Sashą Fierce, żeby dodać sobie odwagi. Ona nie potrzebuje już Sashy, a ja mam nadzieję, że kiedyś przestanę potrzebować Ocean Strong. Ale na razie traktuję to imię jak kamizelkę ratunkową, która pomoże mi utrzymać się na powierzchni, kiedy zaleje mnie fala paniki.

Wskazuję chłopakom łóżko.

– Chyba najlepiej będzie, jak usiądziecie tu. – Przekładam wierzchołek sterty swetrów na krzesło przy toaletce.

– Trochę się boję, że pod tymi wszystkimi ciuchami ukrywasz martwe ciało Megan – mówi Elliot, marszcząc nos.

– Akurat – pokazuję mu język.

Kiedy zaczęłam chodzić do szkoły, Megan była moją najlepszą przyjaciółką, ale od tego czasu zmieniła się nie do poznania – stała się samolubną dziewczyną, która bez przerwy strzela sobie selfie i myśli tylko o chłopakach. W zeszłym roku zaczęła mi zazdrościć „związku” z Olliem, chłopakiem, w którym strasznie się kochałam, zanim poznałam Noah. Nic się między nami nie wydarzyło, ale Megan nie mogła znieść nawet myśli, że moglibyśmy zostać parą. To Ollie znalazł w internecie mojego bloga, kiedy był jeszcze anonimowy, i rozpoznał Noah Flynna na zdjęciu, a potem opowiedział o wszystkim Megan. Ona skojarzyła fakty i powiadomiła media, zdradzając mój sekret prasie i całemu światu.

Dostali za swoje, kiedy razem z Elliotem natknęliśmy się na nich w kawiarni, a nasze koktajle mleczne dziwnym zrządzeniem losu wylądowały na ich głowach. Od czasu afery koktajlowej nie miałam zbyt wiele kontaktu z Megan. Wiadomość o naszym starciu – moim największym akcie odwagi i samoobrony – natychmiast rozeszła się po całej szkole.

Ale takim dziewczynom jak Megan nic nie może zaszkodzić na długo. Jest tak pewna siebie, że przykre i kompromitujące sytuacje spływają po niej jak woda po kaczce. Zaczęła nawet żartować, że to właśnie koktajlom zawdzięcza swoją mleczną cerę. W dodatku dostała się do najlepszej szkoły teatralnej w Londynie. Znów jest perfekcyjna i nietykalna.

Ollie też odchodzi z naszej szkoły. Przeprowadzają się całą rodziną, żeby pomóc jego bratu w karierze tenisowej. Współczuję Olliemu. Chociaż tak mnie potraktował, nadal nie wierzę, że ma zły charakter. Szkoda, że będzie musiał żyć w cieniu swojego brata. I tak oto moi „najwięksi wrogowie” znikają z Brighton. Teraz będę się zmagać tylko sama z sobą.

Elliot klaszcze w dłonie. Widzę, że włączył mu się tryb pedanta w stylu Moniki z Przyjaciół.

– Okej, gdzie twoja walizka?

– Yy, chyba gdzieś pod Alexem.

Alex zrywa się z łóżka i zaczyna grzebać w piramidzie ubrań, na których siedział. Po chwili przez ciuchy zaczyna przeświecać jaskrawy róż mojej wypchanej po brzegi walizki.

– Przypomnij mi jeszcze raz, na ile wyjeżdżasz? – prosi Alex, przyglądając się jej ze zdumieniem.

– Nie będzie jej czternaście dni, trzy godziny i dwadzieścia jeden minut – odpowiada Elliot. – Będę liczył każdą sekundę!

– Moi rodzice chyba też – dodaję z nieśmiałym uśmiechem.

– Długo musiałaś ich przekonywać, żeby się zgodzili? – pyta Alex.

– No wiesz, tylko dwa miesiące, odkąd Noah zaproponował to w Wielkanoc! Szczerze mówiąc, sama nie miałam pewności, czy sobie poradzę. – Trasa koncertowa z Noah to była dla mnie wielka sprawa. Pierwszy raz miałam gdzieś wyjechać całkiem sama. I chociaż omówiliśmy z rodzicami każdy możliwy szczegół tej podróży, nadal się denerwowałam.

– No pewnie, że tak. Przeżyjesz coś niesamowitego, strasznie ci zazdroszczę. A teraz otwieraj walizkę i pokaż, co spakowałaś.

Posłusznie rozpinam suwak i wzdrygam się lekko, widząc, co leży na wierzchu. Elliot wyciąga rękę i wyjmuje największy wełniany sweter, jaki widzieliście w życiu, z długimi, wygodnymi rękawami, którymi mogę się prawie owinąć. Należy do mojej mamy, która nosiła go – jak sama mówi – wyłącznie w ciąży, nigdy wcześniej i nigdy później.

Elliot przykłada sweter do siebie. Sięga mu za kolana.

– Pamiętasz, że jedziecie w trasę w środku lata? Na pewno chcesz zabrać ze sobą całe stado owiec?

Wyrywam mu sweter z rąk.

– Czuję się w nim bezpiecznie. – Przytulam materiał do twarzy i wdycham zapach ulubionych perfum mamy. Zapach domu. – Ma mi pomóc na ataki paniki. Panna Mills powiedziała, że jeśli się martwię, że będę się denerwować i tęsknić, to powinnam zabrać ze sobą coś, co daje mi poczucie bezpieczeństwa. Co będzie kojarzyło mi się z domem. Uznałam, że pakowanie całej kołdry nie byłoby zbyt praktyczne. Ten sweter był drugi na liście.

Elliot bierze go ode mnie, składa równo i odkłada z powrotem do walizki.

– No dobrze, może zostać. Ale to już nie! – Wyciąga łososiową koszulę z naszytymi na kieszeniach różyczkami z materiału. – Jedziesz w trasę koncertową, a nie na popołudniową herbatkę do babci!

– Okej, wyjmij ją – śmieję się. – Pakowanie nie jest moją mocną stroną!

Elliot masuje sobie skronie teatralnym gestem.

– Penny, czasem myślę, że nie ma dla ciebie ratunku! Będziemy musieli zająć się tym później. Ale wracając do tematu: W co się ubierzesz dziś wieczorem?

Teraz moja kolej na dramatyzowanie.

– Przymierzyłam dosłownie wszystko, co mam w szafie! I nic nie znalazłam. Myślisz, że mogę narzucić po prostu czarny top i dżinsy?

Elliot gromi mnie wzrokiem.

– Nie ma mowy. Będziesz wyglądać zbyt zwyczajnie.

– A może to? – Alex podnosi czarną rozkloszowaną sukienkę, o której zupełnie zapomniałam. Ma wzór w maleńkie białe i żółte stokrotki. Kupiłam ją któregoś dnia na stronie ASOS zamiast uczyć się do egzaminów z Kirą i Amarą, ale jeszcze nigdy jej nie włożyłam.

– Idealna sukienka! – woła Elliot. – Szanowni państwo, przedstawiam wam mojego chłopaka – genialnego stylistę!

Alex wzrusza ramionami.

– Hej, pracując za ladą można się nauczyć paru trików.

Podaje mi sukienkę, a ja wymykam się do łazienki, żeby się przebrać, a potem staję przed lustrem.

Nie mogę uwierzyć, że wreszcie zobaczę koncert Noah. Czekałam na tę chwilę i bałam się jej, odkąd zadzwonili do niego z informacją, że będzie suportem na trasie zespołu The Sketch. Ściągam gumkę z koka, a długie rude włosy opadają mi falami na ramiona. Mama pokazała mi sztuczkę z eyelinerem, którą postanawiam teraz wypróbować: przedłużam kreski na górnych powiekach odrobinę za kąciki oczu. Moje spojrzenie od razu staje się bardziej kocie i tajemnicze. Może nawet mi to pasuje. Od dziś mój oficjalny tytuł to: Dziewczyna Noah Flynna.

W uszach brzmią mi pierwsze dźwięki albumu Noah i zaczynam myśleć, że naprawdę tracę rozum, ale kiedy otwieram drzwi łazienki, zdaję sobie sprawę, że Elliot i Alex włączyli Żywioły, jedną z ośmiu piosenek na płycie Jesienna dziewczyna. Każda nowa piosenka Noah jest lepsza od poprzedniej – ale, oczywiście, nadal najbardziej lubię tytułowy utwór, który napisał dla mnie.

Alexiot trzyma się za ręce, a Elliot opiera głowę na ramieniu Alexa. Wyglądają megasłodko i nie chcę im przeszkadzać. Ale Elliot najwyraźniej mnie usłyszał, bo ogląda się przez ramię – i opada mu szczęka.

– Wyglądasz zabójczo, Ocean Strong!

– Dzięki, dzięki – odpowiadam, dygając lekko.

– No dobra, dzieciaki, lecimy z tym koksem – rzuca Elliot, przeciągając samogłoski.

Alex i ja patrzymy na niego ze zmarszczonymi brwiami.

– Co, nie podoba się wam mój amerykański slang? Uznałem, że trochę poćwiczę przed spotkaniem z Noah. Okej, czas na dodatki! – Wsuwa mi na nadgarstek kilka bransoletek i dobiera do nich długi naszyjnik. – Jeszcze tylko conversy i jesteś gotowa.

Przeglądam się w dużym lustrze.

– Świetnie wyglądasz, Pen. To idealna stylizacja – ocenia Elliot. – Leah Brown, może i jesteś największą gwiazdą pop na świecie, ale mojej przyjaciółki nie przebijesz.

Pozwalam sobie na uśmiech i mówię sobie w duchu, że ładnie mi w tej sukience. I to prawda. Czuję się pewna siebie. Ale i tak sięgam po kurtkę. Elliot krzywi się na jej widok.

– No co? – pytam. – W restauracji może być zimno.

– No właśnie, musimy się zbierać! – Elliot zerka na zegarek.

– Tom! – wołam do mojego brata na dole. – Zawieziesz nas?

Odpowiada mi chrząknięciem, które postanawiam uznać za zgodę.

Ale kiedy wychodzimy z domu, Alex nie wsiada z nami do samochodu, tylko wpycha dłonie do kieszeni.

– Przepraszam, muszę jeszcze wpaść do domu i coś załatwić. Spotkamy się na koncercie, okej?

Elliot kurczy się w sobie. Jego dobry humor wyparowuje bez śladu.

– Na pewno? – pytam. – Pewnie myślisz, że to strasznie nudne, siedzieć z bandą szesnastolatków, ale większość z nich jest fajna.

– Nie o to chodzi – odpowiada Alex. – Po prostu mam coś do zrobienia.

– Aha, w porządku.

Pochyla się i całuje Elliota przelotnie, ale ten wyraźnie nie jest w nastroju. Za to po odejściu Alexa wzrusza ramionami i znów jest sobą.

– Chodźmy!

Kilka minut później nasz szofer Tom zatrzymuje się przed GBK. Elliot wyskakuje z samochodu i już mam wysiąść za nim, kiedy mój brat wychyla się i łapie mnie za rękę.

– Jeśli wpakujesz się w jakieś kłopoty albo będziesz potrzebowała pomocy, od razu do mnie zadzwoń, zrozumiano, Pen-pen?

Przytulam się do niego, i chociaż przez cały czas siedzi sztywno wyprostowany, wiem, że tak naprawdę mnie kocha.

W piątkowy wieczór ulice Brighton wypełniają się ludźmi: jedni dopiero wracają z Londynu z pracy, inni ruszają już w miasto, żeby dobrze się bawić. Jakiś chłopiec, który wygląda na młodszego ode mnie, gra na gitarze przed restauracją. Nikt się nie zatrzymuje, żeby go posłuchać – łącznie z Elliotem, który jest tak zaprzątnięty swoimi sprawami, że nie zauważyłby nawet Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej – ale ja mimowolnie przystaję. Gra tak pięknie, że nie mogę się ruszyć.

– Mogę zrobić ci zdjęcie? – pytam, kiedy wybrzmi ostatni akord.

– Jasne – odpowiada. Pstrykam mu kilka ujęć, a potem wyjmuję funta z portmonetki i wrzucam monetę do jego futerału na gitarę. Chłopak uśmiecha się do mnie, a ja pędzę już do restauracji, bo nagle zaczyna lać deszcz. Typowe angielskie lato.

Wszyscy już są. Elliot wybiega mi na spotkanie i staje przede mną.

– Tylko nie panikuj – zaczyna.

– Jak to? – marszczę brwi. A on przesuwa się w bok.

Za nim stoi Megan.

Ubrana w taką samą sukienkę jak ja.

Girl Online

Подняться наверх