Читать книгу Nasze ciało kocha prawdę - David Servan-Schreiber - Страница 9

Dzięki przytulaniu dojrzewamy

Оглавление

Profesor Schonberg jest poważnym człowiekiem. Z trybuny, z której zwraca się do swoich szacownych kolegów, nie słychać najmniejszych nawet oznak ironii czy zdziwienia. Troska o szczegół wzmacnia jego siłę przekonywania, kiedy mówi o tym, co uważa za szalenie istotne odkrycie: „Kontakt fizyczny stanowi czynnik konieczny dla rozwoju dziecka”. Siedząc na sali jako słuchacz, czuję, że po plecach przebiegają mi dreszcze. Co się z nami stało? Na koniec XX wieku potrzebowaliśmy milionów franków i pięciu lat badań przeprowadzonych w jednym z najbardziej renomowanych ośrodków medycznych na świecie, żeby „odkryć” to, o czym wszystkie matki – a także wielu ojców – oraz wszystkie gatunki ssaków wiedziały od chwili pojawienia się na Ziemi. A ściśle mówiąc, stwierdzono to, że nowo narodzone dzieci, należące do naszego gatunku, potrzebują fizycznego kontaktu z matką, aby móc się rozwijać. Kto jednakże naprowadził profesora Schonberga i jego zespół z Uniwersytetu Duke’a na ten niespodziewany trop? Otóż była to kobieta, która poszła za głosem serca. W latach osiemdziesiątych postępy w zakresie reanimacji noworodków pozwalają utrzymać przy życiu coraz młodsze przedwcześnie urodzone dzieci: w hermetycznych inkubatorach pod ultrafioletowymi promieniami warunki do sztucznego podtrzymywania życia są wyregulowane z precyzją konieczną dla przeżycia tych „małych krewetek”, jak mówią o nich czule opiekujący się nimi lekarze. Tymczasem w tym samym okresie możemy odkryć również, że ich system nerwowy, jakże wciąż delikatny, nie znosi zwykłych czynności higienicznych wykonywanych przez personel medyczny. Dlatego pielęgniarki uczą się przewijać noworodki, nie dotykając ich, a nad inkubatorami widnieje napis „Nie dotykać”. Rozpaczliwy płacz niemowląt ścina wprawdzie krew w żyłach najbardziej nawet zatwardziałych pielęgniarek, ale ponieważ muszą zachować dyscyplinę, płacz ten starają się po prostu ignorować. Tyle że, pomimo idealnej temperatury, dopracowanych do perfekcji warunków dostarczania tlenu i zapewnienia odpowiedniej wilgotności, pomimo dozowanego co do miligrama pożywienia i wreszcie pomimo fioletowego światła… wcześniaki nie chcą rosnąć! Z naukowego punktu widzenia wygląda to tajemniczo, ba, brzmi to wręcz jak zniewaga. Dlaczego bowiem w warunkach tak doskonałych natura odmawia współpracy? Lekarze i badacze zadają sobie to pytanie i starają się uspokoić, tak jak potrafią: czyż dzieci, które opuściły inkubator – a więc, które przeżyły – nie przybierają błyskawicznie na wadze? Tak się dzieje aż do dnia, w którym niektóre noworodki, chociaż wciąż pozostają w inkubatorze, zaczynają się rozwijać. A przecież nic nie zmieniło się w procedurach opieki nad nimi. Nic? No, prawie nic… Zaczyna się więc dochodzenie, po którym lekarze stwierdzają ze zdziwieniem, że noworodki przybierające na wadze znajdują się pod opieką tej samej, niedawno temu przyjętej do pracy pielęgniarki, która opiekuje się dziećmi w nocy. Kiedy ją zapytano, młoda kobieta najpierw się zawahała, po czym przyznała, że nie była w stanie się powstrzymać i musiała jakoś zareagować na płacz malutkich pacjentów. I że od kilku tygodni, aby uspokoić niemowlęta, zaczęła głaskać je po plecach. Najpierw robiła to z pewnym lękiem, ponieważ było to zakazane, a potem, kiedy stwierdziła, że nie pojawiają się jakiekolwiek negatywne reakcje, czyniła to z rosnącym przekonaniem. Od tego czasu profesor Schonberg i jego zespół potwierdzili te wyniki dzięki eksperymentom przeprowadzonym na nowo narodzonych szczurach. Wykazali, że każda z komórek organizmu dosłownie odrzucała możliwość rozwoju, jeśli nie towarzyszył temu kontakt fizyczny: w każdej z komórek część genomu odpowiedzialna za ekspresję enzymów wzrostu przestaje działać, a całe ciało przechodzi w stan swoistej hibernacji. Z kolei po pogłaskaniu grzbietu szczurka i spowodowaniu wytwarzania enzymów – wzrost jest ponownie inicjowany.

Wniosek: fizyczny kontakt jest zatem koniecznym warunkiem wzrostu!

Moglibyśmy jednak zadać sobie pytanie co do konsekwencji owego „odkrycia”. Czy już niebawem zobaczymy inkubatory wyposażone w sterowane elektronicznie ramię, które będzie głaskało pacjenta o ściśle wyznaczonej porze? No, chyba że jakiś inny zespół badaczy wpadnie na równie istotne i niezwykłe odkrycie. Już dzisiaj możemy sobie wyobrazić wielkie tytuły w gazetach w rodzaju: „Miłość matczyna jest czynnikiem koniecznym…”.

Marzec 1999

Nasze ciało kocha prawdę

Подняться наверх