Читать книгу Kocie mojo, czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota - Jackson Galaxy - Страница 15

OKIEŁZNANIE DZIKOŚCI:
HISTORIA „UDOMOWIENIA”

Оглавление

Naukowcom nie jest łatwo określić ramy czasowe udomowienia kotów, gdyż w aspekcie genetycznym, fizycznym i behawioralnym są one podobne do swoich najbliższych dzikich krewniaków (tak bardzo, że często dochodzi do krzyżowania się kotów domowych z gatunkami „dzikimi”). Prawdę mówiąc, określenie „domowe” w stosunku do kotów od zawsze wydaje mi się… cóż, po prostu niewłaściwe. Nie wierzę w pełne udomowienie kotów i stąd mój nacisk na dostrzeganie w nich „pierwotności”. Dla mnie każda sytuacja, w której zauważa się w swoim pupilu kota pierwotnego, stanowi zaprzeczenie samej idei udomowienia. Dlatego też przyjrzymy się temu, co rzeczywiście wiemy o stopniowej transformacji kota pierwotnego w zwierzę, które obecnie nazywamy „kotem domowym”.


Od tysięcy lat koty żyją z ludźmi i w ich otoczeniu, ale nigdy w pełni się od nich nie uzależniły. F. s. lybica – przodek – wydaje się gatunkiem stosunkowo łatwym do oswojenia z tych blisko spokrewnionych z kotami dzikimi, co sugeruje predyspozycję do koegzystencji z ludźmi. Ostatecznie jednak ścieżką wiodącą ku ewolucji okazały się korzyści zapewniane sobie wzajemnie przez koty i ludzi. Wraz z rozwojem rolnictwa w najdawniejszych ludzkich osadach doszło do drastycznego zwiększenia populacji gryzoni. Dzięki temu sąsiedztwo ludzi stało się dla kotów atrakcyjne, natomiast zapewniana przez koty naturalna kontrola szkodników okazała się atrakcyjna dla ludzi. To przykład obecnej na przestrzeni dziejów sytuacji „win-win”.


Kocie mojo, czyli jak być opiekunem szczęśliwego kota

Подняться наверх