Читать книгу Ghost Fleet - August Cole - Страница 12

Flota Rezerwowa Obrony Narodowej, Suisun Bay, Kalifornia

Оглавление

Słońce wschodzące nad East Bay nadało mgle poświatę papierowego lampionu.

– Torres, czy w ogóle spałeś ostatniej nocy? – spytał Mike Simmons. Cywilny pracownik kontraktowy cierpliwie wpatrywał się w wodę przed dziobem wysłużonej aluminiowej motorówki, zdając się nie dostrzegać dziewiętnastoletniego chłopaka, z którym ją dzielił. Jego pięść obejmowała przepustnicę zewnętrznego silnika, którą trzymał w luźnym uścisku, łagodnie mimo zrogowaciałych dłoni i gruzłowatych kłykci. Siedział z jednym kolanem pod brodą, drugą nogę wyciągnąwszy niedbale w kierunku dziobu, odprężony, ale gotów wykopać dzieciaka za burtę w każdym momencie.

– Nie, ale to wyrównałem – odparł marynarz Gabriel Torres. – Wziąłem środek pobudzający, zanim przyszedłem.

Mike upił łyk z poszczerbionego, stalowego, marynarskiego kubka. Jego prawy palec wskazujący był permanentnie zakrzywiony na skutek dziesięcioleci trzymania kawy przez osiemnaście godzin na dobę. Lekko przesunął ciężar ciała i motorówka osiadła głębiej na prawej burcie, aż Torres musiał się złapać swojego siedzenia na dziobie. Starszy podoficer w stanie spoczynku ważył dobre trzydzieści kilogramów więcej od Torresa, a ta różnica była rozpoznawalna w ich głosach, jak również w sposobie, w jaki reagowała na nich motorówka.

– W Cow Palace znowu zbiera się duża paczka – powiedział Torres. – Brazylijskie żarcie. Wieczór retro. Karnawał w Rio na początku stulecia.

– Wiesz – odparł Mike. – Raz byłem wtedy w Rio. Ale nie podczas karnawału. Nie do uwierzenia. Więcej dup niż... nadal nie wiem, jak udało mi zapędzić swoich chłopaków z powrotem na okręt.

– Hm… – mruknął Torres. Skinął głową z roztargnioną uprzejmością, jego uwaga była skupiona na okularach przestrzeni wirtualnej. Wszystkie te dzieciaki są takie same, kiedy założą te cholerne szkła. Jeśli przegapią coś ważnego, wiedzą, że mogą to po prostu zobaczyć jeszcze raz. Mogą odtwarzać wszystko, co się do nich mówi, a mimo to niczego nie zapamiętają.

Okulary Samsung w złotej oprawce, które nosił Torres, z pewnością nie należały do wyposażenia marynarki wojennej. Mike dostrzegł błysk logo Palo Alto A @ na odwrocie soczewek. Zatem Torres oglądał powtórkę meczu Palo Alto z Jankesami z poprzedniego wieczoru. Pod obrazem meczu pasek informacyjny przekazywał widzom najnowsze wiadomości o starciach granicznych pomiędzy wojskami chińskimi a rosyjskimi na Syberii.

– Mecz był świetny, ale dobra passa Parsonsa skończyła się pod koniec ósmej rundy – powiedział Mike. – Na nieszczęście dla Alto.

Torres, zirytowany, zdjął okulary i popatrzył na Mike’a, który nadal wpatrywał się w stalową wodę.

Młody marynarz wiedział, że lepiej nie mówić nic więcej. Gdyby zaczął krzyczeć na kontraktowego pracownika, ten odpłaciłby mu kolejną rewelacją. A co ważniejsze, w postawie starszego mężczyzny było coś, co świadczyło jasno, że chociaż przeszedł w stan spoczynku, nic nie sprawiłoby mu większej przyjemności niż wyrzucenie Torresa za burtę, i zrobiłby to, nie rozlewając ani kropli kawy.

– Marynarzu, jesteś na służbie. Może przeszedłem do cywila i nie jestem twoim przełożonym – powiedział Mike – ale pracujesz dla marynarki. Nie okazuj lekceważenia marynarce, znikając w tych cholernych okularach.

– Tak jest, sir – odparł Torres.

– „Szefie” – powiedział Mike. – „Sir” jest dla oficerów. Ja naprawdę zarabiam na życie.

Uśmiechnął się na ten stary wojskowy dowcip i mrugnął, aby dać Torresowi do zrozumienia, że jeśli chodzi o niego, sprawa jest zamknięta. To jest to, właśnie tam. Podstępny czar, który działał na niego do tej pory, a jednocześnie powstrzymywał. Gdyby na pokładzie nie było Torresa, szef przeciąłby zatokę z leniwą prędkością siedmiu węzłów i zatrzymał się, gdyby miał odpowiedni pływ, przy Jachtklubie Świętego Franciszka. Zająć miejsce przy barze i wymieniać się starymi morskimi opowieściami. Po chwili jeden z rozwodników, którzy tam przesiadywali, postawiłby kolejkę, wygłosił komentarz w rodzaju, że wygląda jak tamten stary hollywoodzki aktor, ten, co to ma adoptowane dzieci z całego świata. Wtedy Mike rzuciłby stary tekst, że on też ma dzieci na całym świecie, tylko ich nie zna, i tak by się zaczęło.

Wschodzące słońce zaczęło ukazywać kontury okrętów wojennych zacumowanych wokół nich. Krzyki stada mew ponad głowami sprawiały, że ciche, rdzewiejące kadłuby wydawały się jeszcze bardziej pozbawione życia.

– Zwykle w Widmowej Flocie była po prostu kupa złomu – powiedział Mike, wygłaszając obiegowy komentarz, kiedy przepływali pomiędzy starym tankowcem z lat osiemdziesiątych a krążownikiem klasy Aegis wycofanym ze służby po pierwszym kryzysie finansowym. – Ale mnóstwo okrętów trafiło tu przed czasem. Tak samo odeszły na emeryturę.

– Nie rozumiem, po co tu w ogóle jesteśmy, szefie. Te stare okręty są skończone. Nie potrzebują nas – powiedział Torres. – A my nie potrzebujemy ich.

– Tu właśnie się mylisz – odparł Mike. – Może to wyglądać jak nakładanie szminki na stare kurwy w domu rencisty, ale patrzysz na polisę ubezpieczeniową marynarki, chociaż skromną. Podczas zimnej wojny w Widmowej Flocie trzymano z pięćset okrętów, po prostu na wszelki wypadek.

– Pływak, z lewej burty – powiedział Torres.

– Dzięki – odparł Mike, sterując motorówką wokół wyblakłej niebieskiej plastikowej beczki podskakującej na wodzie.

– A to jest nasz najnowszy nabytek, „Zumwalt” – obwieścił Mike, wskazując na następny zakotwiczony okręt. – Nie pasował do floty, kiedy rozbijali szampana o ten brzydki dziób, i nie pasuje tu teraz. Nie ma żadnej historii, żadnej wiarygodności. Powinni zrobić z niego rafę, ale ten kompozytowy kadłub zabiłby wszystkie ryby.

– O co chodzi z tym dziobem? – spytał Torres. – Jest skierowany w złą stronę.

– Termin techniczny to zawał burtowy – odparł Mike. – Widzisz, jak burty pochylają się do środka kadłuba jak ostrze noża introligatorskiego? To właśnie się dzieje, kiedy próbujesz dogonić przyszłość, wciąż wlokąc się dwa kroki za teraźniejszością. Początkowo nazywali je DD(X), jakby to X miało oznaczać coś specjalnego. Marynarka zamierzała zbudować flotę nowoczesnych niewykrywalnych niszczycieli z elektrycznymi działami i całym tym gównem. Planowano budowę trzydziestu dwóch. Ale jeden okręt kosztował majątek, skonstruowane dla nich działa były felerne i dlatego marynarka kupiła tylko trzy. A potem, kiedy po kryzysie az-zahrańskim przyszły cięcia budżetowe, admirałowie nie mogli się doczekać, żeby wysłać „Z” prosto do Widmowej Floty.

– Co się stało z dwoma pozostałymi okrętami? – spytał Torres.

– Okręt może spotkać gorszy los niż pobyt tutaj – powiedział Mike, myśląc o wybudowanych w połowie siostrzanych jednostkach sprzedanych na złom podczas ostatniego kryzysu budżetowego.

– No to, co zrobimy, kiedy już wejdziemy na pokład tego czegoś? – spytał Torres.

– Na jej pokład – poprawił Mike. – Nie tego czegoś.

– Szefie, nie musi pan tego powtarzać – powiedział Torres. – Jej.

– Jezu, Torres, możesz mówić o okręcie „on”, jeśli chcesz – powiedział Mike. – Ale nigdy, nigdy nie mów o tych brzydactwach „to”. Niezależnie od tego, co mówi regulamin.

– No dobrze, ona, on – wszystko jedno – wygląda jak LCS – powiedział Torres. Choć oficjalnie były oznaczone FF jako fregaty, wszyscy w marynarce wciąż nazywali LCS ich pierwotnym mianem, Littoral Combat Ships (okręty walki przybrzeżnej). – Na takim chciałbym służyć.

– LCS, co? Marzy ci się, żeby pływać u wybrzeży Bali na „małym gównianym okręcie”, kiedy wiatr owiewa ci włosy z prędkością pięćdziesięciu węzłów, i strzelać fajerwerkami w piratów? – powiedział Mike. – Przygotuj cumę.

– Czy nie obiło mi się o uszy, że pana syn służył na LCS? – spytał Torres. – Jak mu się podobało?

– Nie wiem – odparł Mike. – Nie utrzymujemy kontaktów.

– Przykro mi, szefie.

– Wiesz, Torres, musiałeś naprawdę kogoś wkurzyć, skoro trafiłeś do mnie i do Widmowej Floty. – Starszy mężczyzna wyraźnie zmieniał temat.

Torres dobił motorówką od małej barki na rufie. Nie patrząc, zawiązał węzeł ratowniczy, na którego widok stary szef stłumił uśmiech.

– Ładny węzeł – powiedział Mike. – Ćwiczyłeś tak, jak ci pokazałem?

– Nie było potrzeby – odparł Torres, wskazując na okulary. – Wystarczy raz mi pokazać i zapamiętuję na zawsze.

Ghost Fleet

Подняться наверх