Читать книгу Ostatnie dni królowych - Jean-Christophe Buisson - Страница 8
Ostatnie starcie
ОглавлениеO ile Antoniusz pogodził się już z porażką, to Kleopatra obmyślała plan inspirowany taktyką wojenną Hannibala[14], polegającą na zajęciu Hiszpanii. Pamiętała także, że prowincja ta była bastionem zwolenników Pompejusza w walce przeciwko Cezarowi. Jednak w przeciwieństwie do Pompejusza, Antoniusz nie miał w tamtym regionie adherentów, którzy by go wspierali. Sytuację komplikował fakt utraty kontroli nad wybrzeżem Afryki, co uniemożliwiało przeprowadzenie planowanej akcji. Wówczas królowa podjęła radykalną decyzję: postanowiła opuścić Egipt, zabrać ze sobą swój majątek i armię, żeby osiedlić się gdzieś w Afryce lub Indiach, byleby poza obszarem wpływów rzymskich. Podróż miała się rozpocząć od holowania okrętów przez Przesmyk Sueski aż do Morza Czerwonego, skąd byłaby kontynuowana w kierunku Morza Arabskiego lub Zatoki Perskiej. Pozornie szalone przedsięwzięcie wydaje się bardziej racjonalne niż pierwszy zamysł Kleopatry, co więcej, rozpoczęto nawet przygotowania do wyprawy. Plan ten nie został zrealizowany z powodu kolejnej zdrady: Didiusz, namiestnik Syrii, postanowił wykorzystać sytuację. Zawarł porozumienie z Beduinami z regionu Petry, od zawsze żyjącymi w złych relacjach z Kleopatrą, i zasugerował im, by zaatakowali konwój w Przesmyku Sueskim, gdy okręty będą transportowane na drewnianych rolkach. Nabatejczyków nie trzeba było długo namawiać: kilka ataków kawalerii położyło kres ekspedycji.
Efekt domina zainicjowany klęską pod Akcjum dopełnił się. Bez sprzymierzeńców Antoniusz i Kleopatra zostali sami. Wydaje się, że on tylko z dystansu przyglądał się temu, co robi ona. Kiedyś wesoły, towarzyski mężczyzna, najwyraźniej popadł w depresję. Przy nabrzeżu dużego portu kazał wybudować sobie dom, który nazwał „Timoneion”, od imienia Tymona, znanego ateńskiego mizantropa z czasów Arystofanesa. Zamknął się w nim i zanudzał swoich nielicznych gości mowami na temat ludzkiej niewdzięczności. Nagłe trudności, które Oktawian napotkał w Italii, dały Antoniuszowi jednak nieco nadziei. Po starciu pod Akcjum pierwszym zadaniem zwycięzcy było zajęcie się demobilizacją części swojej armii, jej liczebność znacznie bowiem wzrosła z powodu dołączenia wojsk przeciwnika. Sto lat wojen domowych i podbojów sprawiło, że rozdział ziem i nagród dla weteranów stał się wiecznym kłopotem przywódców. Rzesza uzbrojonych proletariuszy, zawsze gotowych sprzedać swoje usługi za najbardziej hojną ofertę, stanowiła ciągłe zagrożenie. Początkowo Oktawian odesłał pierwsze kohorty weteranów do Italii, nie dając im nic. Jednak w listopadzie i grudniu, gdy zaczął nadzorować sytuację na wschodzie, dotarła do niego wiadomość, że w Italii wybuchły zamieszki, które wymagały jego natychmiastowej obecności. Niezwłocznie udał się do Brundizjum, aby przyjąć delegatów i podjąć odpowiednie kroki w celu uspokojenia napiętej sytuacji. Jednak szybko okazało się, że to nie wystarczy: wkrótce nastąpiła demobilizacja dziesiątków tysięcy żołnierzy, których trzeba było odesłać i niezwłocznie wynagrodzić.
W Brundizjum Oktawian przebywał nie dłużej niż miesiąc. Potrzebował funduszy, żeby wypłacić żołd legionistom i weteranom, a mógł je znaleźć w Egipcie. Stąd pilna potrzeba przejęcia kontroli w królestwie Lagidów, którego „PKB” i „rezerwy” nie były tylko legendą. Nadszedł czas policzenia się z Antoniuszem i Kleopatrą.
Śmierć Kleopatry na obrazie Jeana-Baptiste’a Regnaulta z 1799 roku
Oni natomiast wzmocnili obronę Egiptu, wykorzystując okres wytchnienia, kiedy Oktawian musiał skupić się na wydarzeniach w Italii. Oczywiście ani Antoniusz, ani Kleopatra nie mieli złudzeń, że zdołają pokonać rzymskie imperium, kontrolowane już przez Oktawiana. Na forum publicznym dbali o zachowanie pozorów. Przyjęcie Cezariona i Antyllusa do grona efebów[15] było okazją, by zorganizować wspaniałe publiczne uroczystości. Ale podczas prywatnych przyjęć wyraźnie można było wyczuć zbliżający się koniec królestwa. W czasach swojej świetności Antoniusz i Kleopatra założyli „Stowarzyszenie życia niepowtarzalnego”, rodzaj elitarnego klubu, którego członkami było zaledwie kilka uprzywilejowanych osób. W zaistniałej sytuacji jego nazwę zmieniono i wybrańcy stali się „Towarzyszami śmierci”. Mówi się, że królowa testowała różne trucizny na więźniach i że trucizna żmii wywoływała najłagodniejszą śmierć. Rozpoczęła także budowę swojego mauzoleum, gdzie jeszcze przed ukończeniem projektu gromadziła najcenniejsze przedmioty, ale i materiały palne, by wszystko zostało spalone z jej zwłokami, na wypadek gdyby wróg zaczął jej zagrażać.