Читать книгу (Nie)winna - Marta Kijańska - Страница 13
ОглавлениеWstaję rano. Nie mogę zasnąć od czwartej trzydzieści, a nawet gdy śpię, to właściwie nie śpię, bo wciąż o panu. Deszcz uderza o metalowy parapet i zastanawiam się, co za pomysł robić metalowe parapety, przecież nerwicy można dostać. Wstaję i biegnę do komputera. Wydaje mi się to trochę bez sensu, ale biegnę i potykam się o moje tęsknoty porozrzucane po pokoju. Biegnę do komputera i już z daleka go zaklinam. Czy bardziej może siebie zaklinam, żeby się nie rozczarować. Przypadkiem. Ale w razie czego? Z podniecenia trzęsą mi się kolana. A gdyby nagle właśnie dziś nie było sieci? Pluton egzekucyjny dla dostawcy. Ale sieć jest, a tęsknoty już kotłują się po podłodze jak dzikie. Może pójdę najpierw umyć zęby i się przygotuję. Na każdą ewentualność.
odpisał nie odpisał
kolorowy ekran komputera
odśwież odśwież
a może twoja broda
łaskocze
podczas pocałunków
zaklinam niebieski przycisk
odbierz
nie ma nowych
a może zdejmujesz okulary
kiedy dotykam twojej twarzy
odpisał nie odpisał
tak czekam
wpatrzona w ekran
odśwież odśwież
a może przymykasz oczy
kiedy kładę swój oddech
na twoich wargach
odśwież
pusto
odśwież odśwież
musisz napisać
żebym mogła sprawdzić
czy ten romans się zacznie
Moja wina, pana wina, nasza bardzo wielka. Nie mogę spać, nie mogę zasnąć, nie mogę się obudzić, wciąż pada deszcz, drżą mi palce. To pewnie od serca idzie tak. Serce łomocze tak mocno, że gdybym miała sąsiada, to na pewno by usłyszał. Ale nie mam, to całkiem nowy blok. I otwieram list.
I jesteś tam tak blisko i tak naocznie jesteś. A gdyby cię nie było? Moja wyobraźnia nie jest aż tak przewrotna, więc nie wymyśliłabym ciebie. Ale jesteś. Piszesz. Czytasz. Czytam.
Jesteś przy mnie myślą, niemową, przyczynkiem. Do czego? Zobaczymy. Zimno, bo wciąż nieubrana. Ale wiem, że ty i ja.
I nie musimy nic tłumaczyć, odgadujemy się nawzajem, bo spotkaliśmy się już w snach. I wiem, że dzisiaj znowu na niczym się nie skupię. A tu obiad. Kino. Matka zadzwoni na pewno. Jakoś trzeba będzie przeżyć te kilka godzin od twojego listu do twojego listu. Godzin odmierzanych tym drżeniem palców, które od serca idzie, to drżenie. A przecież nic o tobie nie wiem, nawet jaki masz kolor oczu, skąd to drżenie? Widziałam cię zaledwie dwa razy i odmierzam swój świat rymami do twojego imienia. Zrobię herbatę, opanuję palce, mąż przyjdzie, będzie chciał śniadanie, a ja wezmę nóż i w chlebie wytnę twoje inicjały.
Szeptanie, kuszenie, nęcenie, pragnienie, dręczenie, wołanie, pieszczenie, myślenie, zadurzenie, zniewolenie, zespolenie, jakie piękne rzeczowniki.