Читать книгу Narodziny cywilizacji Wysp Brytyjskich - Wojciech Lipoński - Страница 24
Rozdział II
NA OBRZEŻU ŚRÓDZIEMNOMORSKIEGO ŚWIATA
Część druga – BRITANNIA ROMANA
Powstanie Boudiki
ОглавлениеPochwycenie i rzymskie wygnanie Caractacusa tylko wzmogło opór, zwłaszcza Sylurów. O jego sile świadczy najlepiej to, iż wspomniany namiestnik rzymski Ostoriusz Skapula, nie mogąc sobie poradzić z kolejnymi przywódcami swoistej partyzantki, zmarł z przemęczenia podczas jednego z pościgów. Wysłany na jego miejsce Aulus Didius Gallus (52–57 r.) zastał pozycje Rzymian w sytuacji raczej krytycznej, gdy legion dowodzony przez Manliusa Valensa doznał dotkliwej porażki od Sylurów, podczas gdy inny, pod komendą Caesiusa Nasici, niezbyt fortunnie poczynał sobie ze zbuntowanymi ponownie Brigantami.
Początkowo Didiusowi nie sprzyjało szczęście. W końcu jednak wykorzystując spory między poszczególnymi władcami Brytów (m.in. krwawy zatarg między Cartimanduą a rodziną jej męża, Venutiusa), przedsięwziął kilka bardziej udanych akcji militarnych, w wyniku których zdołał przynajmniej utrzymać rzymski stan posiadania. Imperium domagało się jednak poszerzenia granic brytyjskiej prowincji. Przyrzekł to osobiście Neronowi kolejny namiestnik Brytanii, Weraniusz Nepos (57–59 r.). Zobowiązał się do podboju całej wyspy w ciągu dwu lat. Zmarł jednak dokładnie po tym czasie, nie uporawszy się nawet z nieustannie zrewoltowanymi Sylurami.
Niepowodzenia Weraniusza spowodowały, iż tym razem przysłano do Brytanii Swetoniusza Paulinusa, wodza doświadczonego i cieszącego się ogromnym prestiżem w armii. Ten natychmiast rozpoczął przygotowania do szeroko zakrojonej akcji militarnej, mającej za jednym zamachem spacyfikować siedliska buntów i poszerzyć granice prowincji.
Na pierwszy ogień mieli iść wojowniczy i niepokonani Sylurowie oraz Ordowikowie, a także wyspa Mona (Anglesey), stanowiąca wyraźnie główne centrum oporu duchowego Brytów przeciw Rzymianom. Tu skupili się w dużej liczbie druidzi, przegnani z opanowanych przez legiony terenów. Tu chroniły się też rozbite oddziały celtyckie, zbierając nowe siły do walki i tu wreszcie obmyślano i przygotowywano nowe wyprawy wojenne, doprowadzające do desperacji poprzednich namiestników Rzymu.
Swetoniusz zajął najpierw ważne strategicznie ujście Dee do Morza Irlandzkiego. W pewnej odległości od ujścia w górę rzeki założył silny garnizon Deva, znany później jako Chester. Tu w 60 r. rozpoczął przygotowania do inwazji północnej Walii i Mony, co trwało blisko rok. Do sforsowania wąskiej cieśniny morskiej między Moną a Brytanią wybudowano wyjątkowo liczną flotyllę płaskodennych łodzi, wzorowanych na celtyckich corwc (ang. coracles).
W końcu w 61 r. doszło do decydującego szturmu wyspy, którego dramatyczny opis pozostawił nam Tacyt:
U wybrzeża stały gęsto rzędy uzbrojonych mężów, podczas gdy kobiety, ubrane jak Furie w czarne suknie, biegały między wojownikami z rozwianymi włosami i pochodniami w rękach. Druidzi zbici wkoło składali ofiary swym bogom, wznosząc ręce ku niebiosom i rzucając straszliwe klątwy na najeźdźców.
Żołnierze przerażeni niezwykłością tego widoku stanęli jak wryci i wystawiali swe znieruchomiałe ciała na rany od oszczepów. Dopiero ponaglenia dowódcy i wzajemne podtrzymywanie się na duchu, by nie bać się owego oddziału kobiet i fanatyków, spowodowały, że niosąc swe znaki bojowe, runęli na stojących naprzeciwko, zasypując ich swymi razami.
Potem wzięto zwyciężonych pod straż, a za dnia ścięto z powodu okrutnych praktyk zabobonnych, bowiem (druidzi) uważali, iż jest ich przywilejem ofiarowywać na ołtarzach krew jeńców i radzić się bogów z pomocą wnętrzności ludzkich173.
Swetoniusz planował jeszcze pacyfikację ludności całej wyspy Mony, ale zaniechał tego na skutek wieści o powstaniu Icenów pod wodzą królowej Boudiki. To legendarne powstanie, traktowane dziś jako symbol brytyjskiej niepodległości, wywołane było jednak nie jakimś wczesnym brytyjskim patriotyzmem, lecz aroganckim postępowaniem rzymskich urzędników. Icenowie należeli dotąd do najbardziej sprzyjających Rzymowi plemion. W roku 62 umarł ich król Prasutagus. W swym testamencie nominalnie powierzył cesarzowi rzymskiemu sprawowanie władzy, a wykonywać ją miały bezpośrednio dwie córki Prasutagusa. Jego państewko zawarło z Rzymem specjalny układ sojuszniczy, którego nie zamierzał jednak przedłużyć panujący aktualnie Neron. W dodatku w prawie rzymskim istniał precedens, umożliwiający przejęcie przez państwo posiadłości umierającego wasala. Zaistniał jeszcze w czasach cesarza Augusta, kiedy to przejęto majątek Heroda z Judei. I tym razem postąpiono identycznie, ponadto traktując Icenów w sposób pozbawiony elementarnej dyplomacji. Katus Decianus, cesarski likwidator majątku Prasutagusa, oraz jego centurionowie zapisali się wyjątkową bezwzględnością i wymuszaniem łapówek. Dopuścili do tego, że pałac Prasutagusa został zrabowany przez niewolników, przy czym zgwałcono obie córki zmarłego króla. Wcześniej bogaci Icenowie, podobnie zresztą jak przedstawiciele wielu innych plemion brytońskich, ulegając modzie na romanizację, zapożyczali się u rzymskich lichwiarzy, nabywali różnorodne dobra materialne, budowali siedziby w stylu rzymskim itd. Był wśród tych lichwiarzy sam Seneka, podówczas jeden z głównych ministrów Nerona. Jakiś czas wcześniej zainwestował w pożyczki dla Brytów 10 000 sestercji, ale zaniepokojony brakiem stabilizacji politycznej nowej prowincji, bez uprzedzenia zażądał zwrotu pieniędzy, stawiając tym samym niektórych patrycjuszy iceńskich w sytuacji bez wyjścia174.
Tak więc kumulacja niezadowolenia, a w konsekwencji wybuch powstania były nieuniknione. Na jego czele stanęła wdowa po Prasutagusie, „luxor eius Boadicea”, w wersji celtyckiej Boudika (Boudica). Zdołała ona zgromadzić nie tyle armię, ile potężną zbieraninę wojowników, taborów z ich rodzinami, ochotników i włóczęgów wszelkiego typu, z którą najechała kraj najbliższych sojuszników Rzymu, Trynowantów i ich stolicę Camulodunum. Camulodunum było symbolem lojalności wobec Imperium. Tu kończono właśnie budowę świątyni na cześć Klaudiusza, cesarza, który podbił Brytanię. Miasto po dwudniowym oblężeniu zostało zdobyte i obrócone w perzynę, przy czym ze szczególną zajadłością niszczono właśnie Templum Claudii. Obywateli miasta i prowincji, znanych z uległości wobec Rzymian, torturowano i zabijano w wyrafinowany, okrutny sposób. Dziewiąty legion wysłany z odsieczą utracił ok. 2000 żołnierzy; ocalała głównie kawaleria, salwująca się ucieczką. Wkrótce przyszła kolej na Verulamium i Londyn, który został spalony, dając nieco później Tacytowi sposobność do pierwszego historycznie odnotowania tej nazwy w zlatynizowanej formie – Londinium: „Suetonius mira constantia medios inter hostes Londinium perrexit” – „Swetoniusz z godną podziwu stanowczością wyruszył do Londynu w sam środek nieprzyjaciół”175.
Powstanie Boudiki, choć zmobilizowało Swetoniusza do szybkich i zdecydowanych działań, nie upadło z powodu przygniatającej siły Rzymu. Odwrotnie, przewaga – przynajmniej liczebna – była po stronie Celtów. Starożytni historiografowie oceniają siły królowej na 80 000, podczas gdy liczebność legionów oraz ich oddziałów pomocniczych na ok. 10 000. Nawet jeśli wziąć poprawkę na przesadzone dane o celtyckiej armii, odliczyć siłę taborów z rodzinami, to i tak przewaga pozostaje po stronie powstańców. O przegranej zdecydowała natomiast mniejsza dyscyplina i błędna taktyka Boudiki. Taktykę tę można określić jako „atak totalny”, w którym cały tłum jednocześnie oblegał oddziały rzymskie, doprowadzając je do fizycznego unicestwienia wszelkimi możliwymi sposobami, od wykorzystania regularnej broni aż po wydrapywanie oczu przez rozwścieczone kobiety. Taktyka ta sprawdzała się początkowo wobec nieprzygotowanych do walki mieszczan Camulodunum czy Londynu, mniejszych oddziałów czy nawet zaskoczonego, pojedynczego legionu rzymskiego. Spaliła na panewce wobec większej armii, działającej konsekwentnie i zgodnie z raz obranymi zasadami. Z taką armią, podzieloną na trzy części, tak że nie można jej było jednocześnie oblec i zniszczyć, królowa Icenów starła się prawdopodobnie w pobliżu dzisiejszego Atherstone nad rzeką Anker w hrabstwie Warwick. Z legendarnym okrzykiem, przytoczonym potem przez antycznego oratora Diona Kasjusza: „Za mną, bo inny wybór to rzymskie jarzmo”, powiodła swą armię do walki, która jednak wkrótce przerodziła się w rzeź Brytów. Sama Boudika, choć przeżyła bitwę, popełniła wkrótce samobójstwo. Jej postać stała się z czasem nie tylko symbolem niezawisłości brytyjskiej, ale wręcz poczęto ją utożsamiać z Brytanią. Wiele wieków później nawet konserwatorzy tradycji anglosaskiej, niechętni temu co celtyckie, dostrzegali w postaci Boudiki elementy, które mogły być wykorzystane do budowy symboliki i duchowego zaplecza Imperium Brytyjskiego. Tych elementów nie można było żadną miarą znaleźć u późniejszych bohaterów celtyckich, gdyż nad ich symboliczną wymową wisiała ich antyanglosaskość. Boudika, symbolizując niezawisłość wyspy, występowała w kontekście przedanglosaskim, a więc nieantagonistycznym. Walczyła z imperialnym Rzymem, nie zaś przeciw królom angielskim, jak czynili to Artur czy Owain Glyn Dŵr (ang. Owen Glendower). Mogła być więc postawiona na tym samym planie, co bohaterowie walki z Wielką Armadą czy Napoleonem. Stąd też z końcem XVIII i zwłaszcza w XIX w. dochodzi do świadomego kreowania imperialnego mitu i symbolu Boudiki, którą w tamtym czasie częściej określano w zlatynizowanej formie jako Boadiceę. Królowa Icenów poczyna się pojawiać w ilustracjach książkowych i obrazach jako Brytania, bogini pędząca na celtyckim rydwanie ku wolności, wielkości i demokracji. Jako taka staje się zjawiskiem wyjątkowo częstym w wiktoriańskiej sztuce tak w wielkim malarstwie czy rzeźbie, jak i w grafice użytkowej, popularnych albumach i kalendarzach, winietach dyplomów, rycinach gazetowych. Typową ilustrację tego rodzaju reprezentuje praca A.S. Forrest, wykonana do książki Elizabeth Marshall Our Island Story. A Child’s History of England (Dzieje naszej wyspy. Dziecięca historia Anglii), opublikowanej w 1905 r. Rycina ta przedstawia Boudikę w purpurowej szacie, przemawiającą do pełnych dumy i godności wojowników celtyckich.
Sztukę wyższej klasy reprezentuje, wśród wielu innych dzieł, monumentalna rzeźba Thomasa Thornycrofta, zdobiąca dziś wjazd na Most Westminsterski w Londynie. Wykonywana etapami w latach 1856–1885, przedstawia Boudikę na dwukonnym rydwanie celtyckim z legendarnymi kosami u kół, z oszczepem w ręku i dwiema córkami wyrażającymi rozpacz po dokonanym przez najeźdźcę gwałcie. Z uwagi na ogromne koszty i trudności techniczne odlewanie tej rzeźby, zapoczątkowane jeszcze w XIX stuleciu, przerwano na kilka lat i ostatecznie zrealizowano dopiero w 1902 r. Na cokole umieszczono wówczas napis zaczerpnięty z poematu Boadicea Williama Cowpera:
Kraj, którego nigdy nie poznał Cezar
Zdołają utrzymać twoi potomkowie.
Regions Caesar never knew
Thy posterity shall sway176.
Imię Boudika wywodzi się ze staroceltyckiego źródłosłowu bouda, oznaczającego tyle, co „zwycięstwo”. Współcześnie znajdujemy tu walijskie buddug i szkocko-gaelickie buadhas i buadhachas (pisane niekiedy przez „bh”). Tę samą etymologię ma irlandzki czasownik buaigh – wygrywać.
Wykorzystując zbieżność znaczenia imienia Boudika z imieniem królowej Wiktorii (victoria – łac. zwycięstwo), w 1872 r. na trasie jej wizyty w Szkocji wywieszono transparent z napisem: Ar Buidheachas do’n Bhuadhaich, co w przybliżeniu można przetłumaczyć jako „Nasza wdzięczność dla Wiktorii” bądź „Nasze podziękowania dla Wiktorii”. W zamiarach autorów transparentu słowo Bhuadhai (celownik od buadhas lub bhuadhas) oznaczało jednocześnie dwie osoby. Było przede wszystkim szkocko-gaelicką formą imienia Boudiki, ale było również tłumaczeniem na tenże język imienia królowej Wiktorii. Być może lojaliści szkoccy chcieli uczcić królową Anglii, przydając jej imieniu dodatkowego blasku, zapożyczonego od sławnej celtyckiej monarchini. Jednak zestawienie tych dwu postaci, noszących imiona o podobnym znaczeniu, choć wyrażonym w odmiennych językach, dało efekt dwuznaczny politycznie. Wiktoria, cokolwiek by o niej powiedzieć, była symbolem dominacji Anglii nad Szkocją, podczas gdy Boudika – jednoznacznym przypomnieniem celtyckiej dumy i niezawisłości. W tym sensie ów transparent zawierał w sobie sprzeczne, choć wyrażone tymi samymi słowami treści: niezbyt fortunny komplement pod adresem Wiktorii oraz aluzję do dawnej chwały brytyjskich Celtów. Z pewnością publiczność zgromadzona na trasie przejazdu potrafiła to bez wysiłku odczytać…
173
CTOA, XIV, 29 s. 869–870. Tłum. R. Lipońska.
174
Wszystkie dane dot. wybuchu niezadowolenia Icenów zob. G. Webster, Boudica. The British Revolt Against Rome A.D. 60, London 1978; A. Fraser, Boadicea’s Chariot. The Warrior Queens, London 1988, Ch. Oman, op. cit, s. 76–79. Tekst źródłowy: CTOA, XIV, 31–38, s. 874–880.
175
CTOA, XIV, 33, s. 874.
176
Poemat ten przełożył w swoim czasie Jan Kasprowicz, ale potrzebny nam tu fragment przetłumaczony został niedokładnie, nie oddając istoty rzeczy:
Cezar twą nie pójdzie drogą
Kwitnąć będzie plon twych mężów.
Stąd w tekście głównym dajemy wierniejszy przekład własny – W.L.