Читать книгу Cień - Melanie Raabe - Страница 14
7
ОглавлениеWiesz, jak nazywamy to w sądzie? – spytała później Sandra, gdy Norah opowiedziała swojej najlepszej przyjaciółce ten epizod przez telefon.
– Pewnie zaraz mi powiesz.
– Deficyt kontroli impulsów.
Norah przewróciła oczami.
– Ten facet to gnojek. Gdybyś widziała, jak on potraktował tę kobietę.
– Ja to rozumiem – powiedziała Sandra. – Mimo wszystko nie możesz robić ciągle takich rzeczy, Norah.
– Co to znaczy „ciągle”?
Sandra westchnęła z rezygnacją i Norah zadała sobie pytanie, czy jej klienci też czasami muszą słuchać podobnych westchnień, czy są one zarezerwowane tylko dla niepoprawnych przyjaciółek. Przy czym Sandra była obecnie na urlopie macierzyńskim i dopiero za pół roku wróci do berlińskiej kancelarii, w której pracowała od pięciu lat.
– Kiedyś dopadnie cię pech – powiedziała Sandra. – I będziesz miała prawdziwy problem.
– A czy nie mam go już dawno? – zapytała Norah.
– Są w życiu gorsze rzeczy niż proces o zniesławienie.
Norze przypomniała się zmasakrowana twarz Coco.
– Wiem – powiedziała cicho.
– Co właściwie słychać u Coco? – spytała Sandra, jakby umiała czytać w myślach Nory.
– W tym momencie nie wiem tak dokładnie – odparła Norah. – Ale na pewno nie za dobrze.
Sandra przez chwilę milczała.
– Uważaj na siebie, okej? – poprosiła w końcu.
– Przecież mnie znasz – odpowiedziała Norah.
– No właśnie.
Wieczorem, sama w domu, długo po tym, jak skończyła rozmowę telefoniczną z Sandrą, po wysłaniu sygnałów SOS do Maksa, Paula i Tanji, Norah stała przy oknie i przyglądała się parom oraz grupkom ludzi przemierzającym plac w drodze do restauracji, kina, teatru czy jeszcze gdzie indziej. Potem jej spojrzenie padło na orchideę kupioną w Berlinie, która znalazła teraz swój nowy dom w Wiedniu – jedyna żywa istota dotrzymująca jej w tym momencie towarzystwa. Norah zajrzała do telefonu, rozczarowana odłożyła go z powrotem. Żadnych wiadomości od Maksa i Paula, nic nowego od Tanji. Poszła do kuchni i otworzyła lodówkę, wlepiła bezradny wzrok w świeże produkty, które dopiero co kupiła.
Stanęła jej przed oczami twarz kobiety z banku, jeszcze raz przeżyła moment, kiedy ich oczy na krótko się spotkały, i pomyślała o tym, co zobaczyła w oczach tej kobiety. A potem przypomniały jej się uśmieszki pracownika banku, porozumiewawcze mrugnięcia, jego nosowy głos. Norah zamknęła drzwi lodówki dokładnie w momencie, gdy z pokoju dała się słyszeć znajoma melodia informująca o tym, że zaczęły się wiadomości. Zmęczona usiadła przed telewizorem na jednym z wypełnionych książkami kartonów i pozwoliła, by wiadomości biły w nią niczym miotane przez wściekły motłoch kamienie. Wojna, chciwość, tonący ludzie, gwałt, męty. I ruszyła ta sama co zwykle spirala myśli, Norah pomyślała o dyktatorach i handlarzach bronią tego świata, a potem o chłopcu z sąsiedztwa, z którym w podstawówce chodziła do tej samej klasy i który był tak mocno bity przez ojca po twarzy, że oślepł na jedno oko. Pomyślała o przyjaciółce z czasów szkolnych, która pewnego niedzielnego poranka obudziła się zakrwawiona i półnaga na parkingu przy autostradzie, po tym jak ktoś dodał jej coś do drinka. Pomyślała o pewnym artyście konceptualnym, który skalpelem kaleczył ludzi, najczęściej młode kobiety o chwiejnej psychice, i nazywał to sztuką. Pomyślała o szefowej koncernu zbrojeniowego, którą poznała kiedyś na imprezie charytatywnej i która fetowana była jako filantropka, podczas gdy jednocześnie gdzieś na świecie jej broń niosła śmierć i zniszczenie. Pomyślała o bankierach w ich szklanych wieżach, o głodzie, pragnieniu, bombach, pożarach i…
Norah podskoczyła z przerażenia. Ktoś dzwonił do jej drzwi.
– Cześć, Norah – powiedziała wesoło młoda blondynka, gdy Norah otworzyła.
– Cześć.
To była sąsiadka z góry. Norah zmusiła się do uśmiechu. Na chwilę zapadła cisza.
– Jest jakiś problem? – zapytała w końcu. Sama zauważyła, jak nieuprzejmie to zabrzmiało.
– Właściwie nie. Właściwie chciałam tylko powiedzieć „cześć”.
Trwało to jakąś chwilę, nim Norah pojęła, że Theresa czeka na zaproszenie do środka.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki