Читать книгу Panorama współczesnej filozofii - Группа авторов - Страница 19

SCEPTYCYZM
3. Czy ludzkość cokolwiek wie? Hipoteza mózgu w naczyniu

Оглавление

Peter Unger (ur. 1942) jest najsłynniejszym anglosaskim współczesnym zadeklarowanym sceptykiem (choć w 1984 roku porzucił to stanowisko). W książce z 1975 roku wystąpił z tezą: „nikt nigdy nie wie niczego o niczym” i „nikt nie ma nigdy uzasadnionego lub racjonalnego przekonania o czymkolwiek” (Unger 1975, s. 1). W Polsce deklarację sceptyczną wielokrotnie wypowiadała Izydora Dąmbska. „Teoretyczny sceptycyzm nie został dotąd odparty w sposób zadowalający. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że jeśli idzie o poznanie naukowe, pod wieloma względami zwyciężył” (Dąmbska 1948a, s. 82). Jednak największy impet sceptycyzm otrzymał dzięki hipotezie mózgu w naczyniu. Najlepsze sformułowanie tej hipotezie dał Hilary Putnam.

Wyobraźmy sobie, że pewien człowiek (Czytelnik może wyobrazić sobie siebie w tej roli) poddał się operacji wykonanej przez niegodziwego uczonego. Jego (twój) mózg został usunięty z ciała i umieszczony w naczyniu wypełnionym pożywką, która podtrzymuje mózg przy życiu. Zakończenia nerwowe zostały podłączone do superkomputera, który powoduje, że osoba, której to jest mózg, doświadcza iluzji, iż wszystko jest w najlepszym porządku. Ma ona złudzenie istnienia osób, przedmiotów, nieboskłonu itd.; natomiast w rzeczywistości wszystko, czego ów człowiek doznaje (ty doznajesz), jest następstwem impulsów elektronicznych, płynących od komputera do zakończeń nerwowych (Putnam 1998, s. 302 z modyfikacjami).

Dalsza dyskusja dopracowała szczegóły tej hipotezy. Przedmiotem dyskusji jest mózg w naczyniu, a nie reszta ciała. To mózg reprezentuje osobę. Naczynie z mózgiem jest w laboratorium na Alpha Centauri, gdzie nie ma zwykłych ziemskich przedmiotów, co ułatwia pokazanie fałszywości przekonań ofiary eksperymentu. Mózg jest pozbawiony ciała i dlatego w jego wypadku zdanie „To jest moja ręka”, uważane przez filozofów zdrowego rozsądku za koronny argument antysceptyczny, traci swą moc antysceptyczną, ponieważ jest fałszywe. Wyobrażamy sobie, że w laboratorium na Alfa Centauri są supernowoczesne komputery gotowe perfekcyjnie symulować bodźce, których zwykle dostarcza nam ciało. Mózg pozbawiony reszty ciała otrzymuje sztuczne bodźce, ale także sztuczne gotowe przekonania, m.in. na temat swojej własnej sytuacji. Może mieć fałszywe przekonanie, że je śniadanie (np. kanapka z cieciorką plus kawa) w swoim domu, jak i prawdziwe przekonanie, że jest mózgiem w naczyniu. Wszystko stosownie do kaprysu owego złośliwego uczonego, którego jest ofiarą. Putnam (1998, s. 483) roztacza też wizję istnienia całego gatunku ludzkiego funkcjonującego w takich warunkach laboratoryjnych.

Moim zdaniem najcelniejszą odpowiedzią na tę hipotezę (Ziemińska 2013, s. 317) okazał się kontekstualizm semantyczny jako stanowisko, że warunki prawdziwości zdań przypisujących wiedzę zmieniają się wraz ze zmianą kontekstu konwersacyjnego. Kontekst konwersacyjny to tło dyskursu, na które składają się milczące i wcześniej wypowiedziane założenia jego uczestników, w tym ich intencje, przypuszczenia czy oczekiwania. Najdojrzalszą argumentację kontekstualistyczną przedstawił Keith DeRose (1999). DeRose formułuje paradoks sceptycyzmu za pomocą trzech zdań, z których każde jest wiarygodne, ale razem są niespójne:

(1) Wiem, że mam dwie ręce.

(2) Nie wiem, że nie jestem mózgiem w naczyniu (brain-in-a-vat, czyli BIV).

(3) Jeśli nie wiem, że nie jestem BIV, to nie wiem, że mam dwie ręce.

Zdanie (1) i (3) są niespójne. Na podstawie tych trzech wiarygodnych tez zarówno sceptyk jak i antyseptyk mogą łatwo przedstawić swój argument odwołujący się do hipotezy mózgu w naczyniu:

Sceptyk przedstawia rozumowanie o schemacie modus tollens:

(1) Nie wiem, czy nie jestem mózgiem w naczyniu.

(2) Jeśli wiem, że mam ręce, to wiem, że nie jestem mózgiem w naczyniu.

(3) Nie wiem, czy mam ręce.

Antysceptyk przedstawia rozumowanie o schemacie modus ponens:

(1) Wiem, że mam ręce.

(2) Jeśli wiem, że mam ręce, to wiem, że nie jestem mózgiem w naczyniu.

(3) Wiem, że nie jestem mózgiem w naczyniu.

Oba argumenty są poprawne i przyjmują wiarygodne założenia, ale ich konkluzje są opozycyjne. DeRose (1999, s. 183) nazywa tę sytuację paradoksem sceptycyzmu, a następnie przedstawia jego kontekstualistyczne rozwiązanie. Sceptyk w trakcie przeprowadzania swojego argumentu podnosi standardy dla wiedzy za pomocą odwołania się do hipotezy mózgu w naczyniu. Skoro jest tak, że gdyby ta hipoteza była prawdziwa i tak nie mogłabym tego zauważyć, łatwo mi przyznać, że nie wiem, czy nie jestem mózgiem w naczyniu. Jednak słowo wiedza w kolejnych przesłankach ma odmienne znaczenie pragmatyczne. Pierwsza przesłanka należy do kontekstu potocznego, a druga do kontekstu filozoficzno-sceptycznego. Jeśli sceptyk w jednym i tym samym argumencie, w pierwszej przesłance (1) mówi o wiedzy w sensie potocznym, a w następnej przesłance (2) mówi już o wiedzy o podwyższonych standardach, to popełnia coś w rodzaju ekwiwokacji. Sceptyk jest ślepy na kontekstualną wrażliwość wiedzy, swój kontekst traktuje jako uniwersalny i dlatego dochodzi do negacji wiedzy, że mam dwie ręce. De facto jest to jednak tylko negacja wiedzy w sensie sceptycznym, czyli wiedzy wymagającej pewności. Nie jest to negacja wiedzy w sensie potocznym.

Trzeba przyznać, że kontekstualizm dobrze rozwiązuje paradoks sceptycyzmu, przez wskazanie na kontekstualną wrażliwość naszych standardów dla wiedzy. Uwzględnienie tej wrażliwości wyjaśnia, dlaczego zarazem wiemy, że mamy ręce (w kontekstach potocznych) i nie wiemy, że mamy ręce (w kontekście sceptyka). Nie ma tutaj żadnej sprzeczności, jest zmiana standardów dla wiedzy (DeRose 1999, s. 207). Kontekstualizm nie obala jednak sceptycyzmu, a tylko odbiera mu status uniwersalnej ważności. Założenia sceptyka są do przyjęcia, ale nie są jedynym akceptowalnym kontekstem. Takie samo prawo do akceptacji mają założenia dyskursu potocznego, w którym istnienie wiedzy jest oczywistym faktem.

Dalszej słusznej demaskacji sceptycznych założeń dokonał w ramach kontekstualizmu infererencyjnego Michael Williams. Odróżnia on dwie koncepcje wiedzy: klasyczną i fallibilistyczną. Koncepcja klasyczna została zapoczątkowana przez Platona i wzorowana jest na matematyce. Pierwotnie nie miała zastosowania do empirycznego świata, ale później jej warunki uznano za uniwersalne i zaczęto jej poszukiwać w ludzkim doświadczeniu. Jest to koncepcja wiedzy nieobalalnej, składającej się z nieobalanych przekonań bazowych oraz tego, co można z nich wywnioskować (Williams 2001, s. 39). Natomiast koncepcja wiedzy fallibilnej dopuszcza możliwość błędu. Wiedza co prawda potrzebuje nieco stabilności, ale nie jest to stabilność raz na zawsze zagwarantowana.

Sceptycy posługują się klasyczną koncepcją wiedzy nieobalalnej. Zakładają, że przekonanie jest uzasadnione, jeśli (1) posiada adekwatne podstawy, a jednocześnie (2) podmiot ma do nich dostęp i (3) podmiot wykazał, że one istnieją. Takie warunki są jednak nie do spełnienia dla ludzkiego podmiotu, ponieważ trzeba by uzyskać gwarancje prawdziwości przekonania, tj. wykluczyć wszelkie możliwości błędu, za pomocą danych introspekcyjnie dostępnych. Sceptycyzm zakłada internalizm jako pogląd, że czynnikami uzasadniającymi mogą być wyłącznie dane introspekcyjne dostępne podmiotowi (Ziemińska 2005, s. 82). Sceptyk dodatkowo zakłada, że wątpliwości można zgłaszać dowolnie, natomiast ciężar dowodu spoczywa na podmiocie twierdzącym, który ma obowiązek przedstawić dowód swojego twierdzenia na żądanie.

Williams jako alternatywę dla sceptycyzmu proponuje fallibilistyczną koncepcję wiedzy i związaną z nią koncepcję uzasadnienia domyślnego. Według tej koncepcji są przekonania uzasadnione domyślnie, czyli przez sam brak racji wątpienia o ich słuszności. Procedura uzasadniania potrzebna jest dopiero wtedy, gdy pojawiają się racje przeciwne. Ciężar dowodu spoczywa w równym stopniu na osobie twierdzącej jak i wątpiącej. Osoba wątpiąca także ma obowiązek podania racji swojego wątpienia. Dopuszczenie przekonań uzasadnionych domyślnie odsuwa sceptyczny dylemat błędnego koła i ciągu w nieskończoność przy uzasadnianiu. Przekonania domyślne są prowizoryczne, mogą być kwestionowane i nie mają własnej wartości niezależnej od kontekstu, ale w określonym kontekście służą jako baza do uzasadniania innych przekonań. Ta argumentacja Williamsa nie jest obaleniem sceptycyzmu lecz tylko jego odsunięciem za pomocą fallibilizmu, który stanowi konceptualną alternatywę dla sceptycyzmu.

Kolejna ważna polemika ze sceptycyzmem to Hilarego Putnama próba wykazania, że hipoteza mózgu w naczyniu jest niespójna. Można ją potraktować jako zilustrowanie wcześniejszej tezy Ludwiga Wittgensteina, że sceptycyzm globalny jest stanowiskiem nonsensownym, niedającym się spójnie wypowiedzieć. „Sceptycyzm nie jest niepodważalny, lecz jawnie niedorzeczny, bo chce wątpić, gdzie nie można pytać. Wątpliwość może się bowiem tylko tam pojawić, gdzie jest jakieś pytanie; pytanie tylko tam, gdzie jest jakaś odpowiedź; ta zaś tylko tam, gdzie coś może być powiedziane” (Wittgenstein, 2002, 6.51). Wittgenstein uzasadniał swój pogląd teorią języka jako gry. Język to system składający się z reguł (zdań zawiasowych) i możliwych do zbudowania zdań empirycznych. Te pierwsze są pewnikami i bez nich nie da się niczego powiedzieć (Wittgenstein 1993, § 114). Przy założeniu takiej teorii języka, sceptyk to osoba, która nie zdaje sobie sprawy ze swoich pewników (Wittgenstein 1993, § 115) i tylko dlatego posuwa się do ogólnego twierdzenia, że nie ma niczego pewnego.

Putnam pokazał, że sceptycyzm staje się nonsensowny przy założeniu eksternalistycznej koncepcji znaczenia, według której znaczenie słów zależy nie tylko od intencji użytkownika, lecz także od czynników zewnętrznych, takich jak środowisko fizyczne (i polega na kauzalnej więzi użytkownika języka ze światem). Przy takiej koncepcji znaczenia hipoteza mózgu w naczyniu albo nie ma odniesienia i wtedy nic nie znaczy, albo ma odniesienie, ale wtedy fakt tego odniesienia świadczy o jej fałszywości (ponieważ posiadanie odniesienia wymaga kauzalnego kontaktu ze światem, co jest w tej hipotezie kwestionowane). Putnam twierdzi, że mózgi w naczyniu nie mogą pomyśleć, ani powiedzieć, że są mózgami w naczyniu, ponieważ ich słowa nie odnoszą się do tego samego, co nasze słowa. Jeśli mówią „jesteśmy mózgami w naczyniu”, ich słowa odnoszą się do pozorów wytwarzanych impulsami elektronicznymi (mają swój język naczyniowy), a nie do naszych mózgów i naczyń (nie są z nimi w kauzalnych relacjach). Tymczasem kiedy my mówimy „jesteśmy mózgami w naczyniu”, nasze słowa odnoszą się do mózgów i naczyń spotykanych w naszym środowisku. „Jeżeli jesteśmy mózgami w naczyniu, zdanie «Jesteśmy mózgami w naczyniu» jest fałszywe” (Putnam 1998, s. 315), ponieważ jeżeli możemy skutecznie opisać sceptyczną hipotezę „mózgu w naczyniu”, używając słów, które mają nasze odniesienie, to hipoteza ta jest wykluczona (Putnam 1998, s. 306).

Trzeba jednak zauważyć, że choć zdanie „Nie jestem mózgiem w naczyniu” musi być prawdziwe (w znaczeniu zwykłym i naczyniowym), to nadal nie wiem, czy nie jestem mózgiem w naczyniu. Nie mogę tego powiedzieć, ale to nadal jest możliwe. Gdyby nawet eksternalizm w teorii znaczenia nie był słuszny, Putnamowi udało się pokazać, że istnieje taka teoria znaczenia, przy której hipoteza sceptyczna staje się niespójna (Ziemińska 2005, s. 81). Gdyby znaczenie naszych słów zależało od środowiska życia i gdybyśmy byli mózgami w naczyniu, nie moglibyśmy tego w ogóle powiedzieć, ponieważ nasze słowa, kauzalnie uwięzione w świecie, nie dawałyby nam takiej możliwości.

Filozofowie współcześni podjęli trafną polemikę ze sceptycyzmem co do wiedzy. Kontekstualizm zmarginalizował sceptycyzm do jednego kontekstu, Williams zaproponował dla tego kontekstu alternatywę w postaci fallibilistycznego pojęcia wiedzy i uzasadnienia, Putnam ujawnił, że hipoteza mózgu w naczyniu nie da się spójnie wypowiedzieć przy założeniu kauzalnego uwikłania języka w świat. Dyskusja ta pokazała, że sceptyk przyjmuje teoretyczne założenia, na które nie musimy się godzić. Chcę jednak podkreślić, że nie jest to falsyfikacja sceptycyzmu (obalenie argumentacji to nie obalenie tezy). Sceptycyzm ma wciąż dużą moc destrukcji naszych przekonań, gdyż wyraża nasze własne pragnienie dotarcia do pewności i nasz własny lęk, że nasze przekonania mijają się z obiektywną prawdą.

Panorama współczesnej filozofii

Подняться наверх