Читать книгу 444 - Maciej Siembieda - Страница 15

Оглавление

Rozdział 10

Księżyc zdawał się maleć z każdą chwilą, zapisując swój comiesięczny pobyt na tablicy nieba coraz węższym sierpem, do złudzenia przypominającym łacińską literę C. Abelardo da Tarragona, leżąc na wznak na wzgórzu, na którym od dzieciństwa szukał samotności, uśmiechnął się do własnych myśli.

– Księżyc kłamca – powiedział szeptem, choć mogły go usłyszeć najwyżej trawy, granatowe wody rzeki Mondego płynącej w dolinie i duchy rzymskich legionistów, którzy przynieśli na ziemie Galisji przypowieść o luna mendax, księżycu łgarzu, choć rzadko zapuszczali się na północ od Luzytanii i nigdy nie odważyli się założyć tu swoich municipiów, bogatych i wspaniałych jak południowa Felicitas Iulia Olisipo, która kiedyś nazwana zostanie Lizboną.

Abelardo powrócił myślami do dzieciństwa, zastanawiając się, jak długo zna tę przypowieść. Miał sześć, może siedem lat. Pewnego chłodnego wieczoru nie mógł zasnąć i piastun Aurelio, znudzony opowiadaniem o smokach i ukrytych skarbach, okrył go opończą i zaprowadził do okna kamiennej komnaty w zamku ojca.

– Spójrz w niebo – rzekł. – Nauczę cię kiedyś jego mądrości, która rozjaśnia najtęższe umysły, choć sama widoczna jest tylko w ciemności. Spójrz w niebo – powtórzył. – I zapamiętaj, że dziś nie ma na nim księżyca. A teraz wróć na posłanie i zaproś do siebie sen. Jeśli tak uczynisz, jutro będziesz miał jeszcze jednego gościa: księżyc. Poznasz pierwszą tajemnicę nieba.

Abelardo był tak przejęty, że zasnął natychmiast, w obawie że księżyc go nie odwiedzi. Nie potrafił ukryć radości, kiedy następnego wieczoru ujrzał na niebie jego sierp.

– To księżyc kłamca – powiedział Aurelio z pełną powagą. – Dziś przypomina literę D, od której zaczyna się łacińskie słowo decrescit, co znaczy „zmniejsza się”. Nieprawda. Jest odwrotnie. – Aurelio odsłonił w uśmiechu białe zęby kontrastujące z czernią brody i śniadą cerą. – Kiedy księżyc wygląda jak D od decrescit, nie maleje, ale rośnie, i z każdą nocą jest coraz większy. Aż do pełni. Dopiero po niej się zmniejsza, dochodząc po kilkunastu dniach do kształtu litery C, od której zaczyna się słowo Crescit, tłumaczone jako „zwiększa się”. Czyli znów na odwrót, bo za chwilę księżyc zmniejszy się tak, że zniknie w ciemności, na krótki czas odwracając się do Ziemi swoją nieoświetloną półkulą. Właśnie tę różnicę między wyglądem księżyca w pierwszej i ostatniej kwadrze a kształtem liter symbolizujących jego rośnięcie i zmniejszanie się Rzymianie nazywali astronomicznym oszustwem, zarzucając księżycowi, że w ten sposób okłamuje ludzi. Tak będzie do końca świata.

Krócej, bo do końca życia, Abelardo gotów był pielęgnować dziecięcy zachwyt tamtą opowieścią. Co miesiąc z zapartym tchem śledził przemiany księżyca, czując się powiernikiem tajemnicy wszechświata. Wolał ją od wszystkich baśni z tysiąca i jednej nocy, które piastun znał doskonale: wiele lat temu był najwierniejszym sługą zmarłej matki Abelarda. Zanim przechrzczono go na Aurelia, nosił imię Ahmet, a od nauczycieli w miastach dawnego Bizancjum otrzymał wiedzę astronomiczną, jakiej nie mieli wszyscy razem wzięci mędrcy nad Sekwaną, Tybrem i Tagiem.

Wieczór opowieści o księżycu kłamcy dla Abelarda stał się datą graniczną: tej nocy przestał być dzieckiem słuchającym baśni. Został młodzieńcem, który poznał kosmiczną prawdę. Jutro miało dokonać się to samo. Siedemnastoletni, pierworodny syn hrabiego Rodriga da Tarragona – dziedzic terytoriów i dumy krainy, która przegnała Rzymian, Swewów i Wizygotów – jutro miał przestać być młodzieńcem i stać się dojrzałym mężem. Rano czekała go pierwsza bitwa.

Nie podnosząc się z miękkiego kobierca trawy na wzgórzu, Abelardo odwrócił głowę i spojrzał na południe. Na równinie za rzeką Mondego płonął gwiazdozbiór ognisk kolejnych najeźdźców krainy nazywanej Portucale – Maurów.

444

Подняться наверх