Читать книгу Trucizna - Dario Correnti - Страница 10

18 lipca

Оглавление

Ilaria przychodzi do redakcji około jedenastej. Nadal co dzień pojawia się w pracy, choć nie ma stałej umowy. Nawet odkrycie seryjnego zabójcy na nic się zdało.

Kiedy dyrektor wezwał ją do swojego biura, pomyślała: „Teraz mnie zatrudnią. Muszą mnie zatrudnić”. Tymczasem chciał po prostu złożyć jej gratulacje. Brawo, Piatti. Gratulacjami nie da się opłacić rachunków. Szczerze, oczekiwała czegoś więcej. Dyrektor przez pół godziny opowiadał jej o dramatycznej sytuacji gazety. Same straty. Potem wstał, miał zebranie. Brawo, Piatti, brawo. Tylko tak dalej. Bardzo nam na tobie zależy. Pa, pa. Do widzenia. I uścisnął jej dłoń. Uścisk dłoni – oto jej umowa.

Jedyne, co jej pozostało, to zrozumieć to pożegnanie dosłownie – „do widzenia”, formuła pożegnalna osób mających nadzieję, że rozstają się tylko na trochę – i nazajutrz zjawić się w dzienniku.

Roberto wzywa ją gestem. Pokazuje jej zdjęcie na ekranie.

– Czy to nie z tą kobietą rozmawiałaś na przyjęciu?

– Tak, a co? Co jej się przydarzyło?

Redaktor wskazuje agencyjną notkę. Napad i zabójstwo w centrum Mediolanu.

– Zabili ją dla torebki od Gucciego – mówi.

– Niesamowite.

– Napiszesz coś o tym?

– Zgoda.

Idąc szybkim krokiem na komisariat przy via Fatebenefratelli, Ilaria dzwoni do Besany.

– Marco, zabili tę kobietę, z którą wczoraj rozmawialiśmy.

– Tę od niedźwiedzia?

– Tak, Martę Guerrę. Napadnięto ją, gdy wracała do domu. Właśnie idę na komisariat.

Po drugiej stronie cisza. Besana się namyśla.

– Piatti? Chyba nie bierzesz serio tych bzdur, które wczoraj mówiła?

– Była zupełnie stuknięta, wiem. Ale to dziwny zbieg okoliczności, co?

– Wiesz, ile napadów zdarza się w Mediolanie? Około piętnastu tysięcy rocznie. A niektóre mają tragiczny finał.

– Przepraszam, muszę kończyć. Oddzwonię później – odpowiada Ilaria, niezbyt przekonana.

Wchodzi do środka i pyta o komisarza Ricciego, z którym jest już w znakomitych stosunkach. Wbiega po schodach i zastaje go w jego biurze.

– Muszę się spieszyć, Ilario, mam zebranie – mówi Ricci. – W każdym razie, w skrócie, zginęła od uderzenia w głowę, tępym narzędziem, którego jeszcze nie potrafimy wskazać. Oglądamy zapis z kamer wideo.

– Mogę go zobaczyć?

– Oczywiście, zaprowadzę cię do Filangeriego, on się tym zajmie.

– Jesteście pewni, że to napad?

– Na sto procent. Sprawca natychmiast uciekł z torebką. Prawdopodobnie to obcokrajowiec.

– W tej okolicy jest dużo napadów?

– Nie tak dużo, to nie przedmieścia, ale zdarzają się.

– Kto ją znalazł?

– Pewien adwokat, gdy parkował, zadzwonił na 113. Znał ją, więc od razu podał nam jej dane i zadzwoniliśmy do córki.

– Możesz mnie z nią skontaktować?

– Dam ci jej numer, mieszka w CityLife – mówi, po czym wstaje. – Dlaczego tak bardzo interesuje cię ten napad?

– Bo rozmawiałam z nią wczoraj wieczorem, na przyjęciu – odpowiada Ilaria.

Przez chwilę kusi ją, żeby zrelacjonować rozmowę, potem gryzie się w język. On też powiedziałby, że to była po prostu wariatka. Tymczasem Ilaria ma dziwne przeczucie, które nie daje jej spokoju.

Trucizna

Подняться наверх