Читать книгу Trucizna - Dario Correnti - Страница 17
19 lipca
ОглавлениеPod wieczór Ilaria dzwoni do Marca, nie zamierza mu odpuścić.
– Przygotujesz mi talerz makaronu?
– Nie jestem twoją kelnerką – odpowiada Besana.
– Zjemy kolację na mieście?
– Piatti, wczoraj jedliśmy razem obiad. Już się stęskniłaś? Jesteś bardziej namolna niż narzeczona.
– Muszę z tobą porozmawiać – nalega Ilaria.
– Mam nadzieję, że nie o niedźwiedziach.
– Zabito ją czekanem alpinistycznym, Marco. Widziałeś kiedyś napad przy użyciu sprzętu wspinaczkowego?
– W ciągu trzydziestu lat kariery widziałem już wszystko. Ludzi napadających ze strzykawką, z kluczem do zamków antywłamaniowych, z rozbitą szklanką, z motyką, a nawet jednego z obcinaczką do paznokci. Niecodzienna broń może również służyć obronie. W Kalifornii jakiś facet próbował napaść na sex shop i sprzedawczynie przegoniły go, obrzucając wibratorami.
– Niestety przepadam za tobą. – Ilaria nie może powstrzymać śmiechu.
– A ja nie. Zwłaszcza gdy chcesz, żebym podążał za tobą w absurd.
– Czyli nici z kolacji?
– Piatti, masz szczęście. Kupiłem turbota, jest zbyt duży, to porcja dla dwojga. Bądź na ósmą.
Ilaria patrzy na zegarek. Jest siódma trzydzieści. Czym prędzej wybiega z domu.
– Biedny Beck’s – mówi, wchodząc do mieszkania Marca. – Umiera z gorąca w tym domu. Nie ma tu nawet tarasu.
– Chcesz powiedzieć, że byłoby mu lepiej w Szwajcarii? – Besana już zrozumiał i kręci głową.
– Rozmawiałam z lekarzem sądowym z Churu, nazywa się Rudi Hofer – odpowiada Ilaria z uśmiechem przepełnionym poczuciem winy. – Czeka na nas jutro o trzeciej.
– „Na nas”? Jak mam cię przekonać, że naprawdę nie chcę się zajmować tym cholernym niedźwiedziem?
– Anatomopatolog powiedział mi, że coś znalazł. – Ilaria unosi podbródek i patrzy Marcowi prosto w oczy. – Coś dziwnego.
– Od kiedy znasz niemiecki?
– Uczyłam się w szkole. Zresztą Hofer mówi świetnie po włosku. Marta Guerra miała rację, odpowiedzialność spoczywa nie tylko na niedźwiedziu. Być może mamy do czynienia z bardziej wyrafinowanym zabójcą.
– Nie bagatelizuj niedźwiedzi – odpowiada Besana, wyciągając formę z piekarnika. Stawia rybę na stole i patrzy na Ilarię poważnie. – To inteligentne zwierzęta, skomplikowane, a niektóre mają swoją ciemną stronę, dokładnie jak ludzie. One też mogą być wyrafinowanymi zabójcami.