Читать книгу Trucizna - Dario Correnti - Страница 6
17 lipca
ОглавлениеBesana przymierza swoją jedyną elegancką koszulę. Przeklina, bo kołnierzyk nie chce się dopiąć. Może przytył, choć woli winić pralkę. Koszula na pewno skurczyła się podczas wirowania. Trudno, nie włoży krawatu, mimo że kolacja odbędzie się u szykownej mediolańskiej damy. Kto by się przejmował. Nie ma najmniejszej ochoty tam iść, ale to prezentacja książki dyrektora, nie uda mu się wymknąć.
Kiedy rozprowadza na policzkach piankę do golenia, słyszy dzwonek. Ilaria już przyszła, a jest dopiero szósta. Beck’s szczeka jak oszalały, po czym skacze na kobietę, żeby oblizać jej twarz.
– Beck’s, siad! – krzyczy Ilaria. – Podrzesz mi spódnicę.
Besana mierzy ją wzrokiem.
– Jak ty się ubrałaś, Piattola?
– Coś nie tak?
– Wyglądasz jak prowansalski fotel.
– Dzięki, Marco. Faszeruję się środkami uspokajającymi, potrzebowałam odrobiny otuchy.
Besana musi dokończyć golenie, więc Ilaria towarzyszy mu do drzwi łazienki. Beck’s ciągle przynosi jej obśliniony sznurek, żeby rzucała mu go w korytarzu.
– Nauczyłem się golić, oglądając Zabójstwo Trockiego. – Besana przesuwa ostrzem po lewym policzku. – W filmie Alain Delon goli się, zanim zabije. Tego dnia wszystko zrozumiałem. Przede wszystkim, jak golić włoski pod brodą. To było olśnienie.
Ilaria wybucha śmiechem.
– Więc przygotowujesz się do zbrodni?
– Dziś wieczorem będzie z pewnością parę osób, których chętnie bym się pozbył – odpowiada Marco.
– W redakcji mówili, że jutro opublikują twój tekst. O czym?
– Daj spokój – mruczy Besana. – Cholera, zaciąłem się.
– Widzę, że humor ci dopisuje – komentuje Ilaria.
– Chciałbym zobaczyć ciebie po całym dniu spędzonym na opisywaniu historii o facecie rozszarpanym przez niedźwiedzia.
– Ach, ten bankrut.
– I nawet nie mogę o tym wspomnieć, był znajomym dyrektora.
Ilaria raz po raz spogląda na zegarek.
– Pospiesz się, spóźnimy się na prezentację.
– Jest dopiero szósta.
– Musimy znaleźć miejsce do parkowania, a tam wcale nie jest to łatwe.
– Mamy przecież car sharing. Takiego smarta włożysz nawet do torebki. Poprowadzisz?
– Oblali mnie na egzaminie. – Ilaria spuszcza wzrok.
– Znowu?
– Denerwuję się i robię straszne rzeczy. Dziś rozbiłam lusterko. Kiedy usłyszałam dźwięk uderzenia, wiedziałam, że nie zdam.
– Piattola, prędzej czy później musisz zdać to prawko. Nie mogę ciągle być twoim kierowcą.
– Wiem, wiem. Spróbuję zmienić szkołę. Nie cieszy się dobrą sławą.
Besana wkłada granatową marynarkę, już się poci.
– Jestem gotowy – mówi.
– Nie ma guzika – zauważa Ilaria.
– Trudno. I tak się nie dopina.