Читать книгу Zamiana - Joseph Finder - Страница 18

14

Оглавление

Serce waliło Willowi jak młotem, czuł, że po karku spływają mu krople potu. Totalna, kompletna katastrofa.

Na kilka sekund ukrył twarz w dłoniach.

Nie mam pańskiego laptopa, panie Robbins. Przykro mi. Zupełnie nie wiem, o co panu chodzi.

Czyżby w sposobie wysławiania się, w tonie głosu Willa było coś, co go zdradziło?

To musiał być ten właściwy Michael Tanner. Z całą pewnością, bo inaczej zapytałby po prostu: Laptop? Jaki laptop? Nie wiem, o czym pan mówi. Tymczasem facet z miejsca skłamał, z jakiegoś powodu zaparł się wszystkiego.

Co za fuszerka.

Pytanie: co robić dalej?

Oczywiście Will nie mógł teraz nakłonić szefowej, aby zadzwoniła do Tannera. Bo jak by wyjaśniła, że wcześniej kazała to zrobić komuś innemu, podającemu się za „Sama Robbinsa”? Tamtej rozmowy nie da się przecież cofnąć.

Rosyjski konsultant do spraw bezpieczeństwa odebrał po pierwszym sygnale.

– Tak?

– Mówi Will Abbott z biura senator Robbins.

Tamten rzucił ostro:

– Jakiś problem?

– Nie. A właściwie tak.

Rosjanin nadal przebywał na Wzgórzu Kapitolińskim, potrzebował więc niecałych dwudziestu minut, aby zjawić się w biurze senatorskim.

– Powiedziałeś, że zawsze istnieją inne sposoby.

Jewgienij przechylił głowę na bok i uniósł pytająco brwi. Milczał.

– Mówiłeś: „Jeśli jedna metoda nie zadziała, zawsze istnieje inny sposób. Inna droga”. – I Will opowiedział mu o swoim katastrofalnym telefonie do Michaela Tannera.

– A więc człowiek, który ma laptopa pani senator, odmawia jego zwrotu.

– Na to wygląda.

– Dlaczego nie podejdziemy do sprawy spokojnie i po prostu nie odzyskamy tego przedmiotu? Przecież wiemy, gdzie gość mieszka.

Will zamrugał kilka razy. Nie bardzo wiedział, co dokładnie Rosjanin miał na myśli; a może jednak wiedział, ale nie chciał się do tego przyznać nawet przed sobą. Samo myślenie o takiej możliwości, omawianie tego, oznaczało przekroczenie pewnej granicy. Poza tym nie miał pojęcia, jak prosi się o zrobienie czegoś takiego. Wreszcie spytał:

– Jakie środki trzeba zaangażować?

– Znamy pewnych ludzi w okolicach Bostonu. Zwrócimy się do nich z prośbą i odzyskają sprzęt.

– Ale bez… Bez przemocy, prawda?

– Oczywiście. Facet się nawet nie dowie.

– Muszę się zastanowić.

Rosjanin obojętnie wzruszył ramionami.

– Jak sobie życzysz, chociaż wydawało mi się, że sprawa jest bardzo pilna.

– To tylko przykra niedogodność – odpowiedział Will. – Nic wielkiego.

Jewgienij odwrócił się na pięcie; był człowiekiem, który ma o wiele ważniejsze rzeczy do załatwienia.

Muzycznym trytonem komórka Willa obwieściła nadejście esemesa. Wyjął ją z kieszeni. Szefowa.

Na ekranie widniały tylko dwa słowa: No i?

Zamiana

Подняться наверх