Читать книгу Panorama współczesnej filozofii - Группа авторов - Страница 28
ESENCJALIZM METAFIZYCZNY
2. Esencjalizm w kategoriach światów możliwych
ОглавлениеIntencje stojące za podziałem na własności esencjalne oraz przygodne często znajdują swój wyraz w użyciu terminów modalnych. Mówimy, że cecha F jest cechą esencjalną dla wybranego przedmiotu o wówczas, gdy o posiada ją w sposób konieczny. Innymi słowy, nie jest możliwe, ażeby przedmiot o istniał i zarazem nie posiadał cechy F. W przeciwieństwie do własności esencjalnych, cechami przygodnymi są takie, których przedmiot mógłby nie posiadać, a przy tym istnieć. I tak, choć Adam Małysz znany jest głównie ze swych osiągnięć sportowych, z powodzeniem możemy wyobrazić sobie alternatywny scenariusz naszego świata, w którym całe swoje życie poświęcił on pracy cieśli i nie zajmował się sportem. Powiemy wówczas, że Adam Małysz mógłby nie być sportowcem. Jest to pewna nierzeczywista, lecz jak najbardziej możliwa historia życia Adama Małysza.
W przeciwieństwie do cechy bycia sportowcem, są również takie własności, których Małysz nie mógłby nie posiadać. Jedną z nich jest cecha bycia człowiekiem. Niezależnie od tego, jak potoczyłoby się jego życie, czy byłby wyższy niż jest faktycznie, czy mieszkałby w Madrycie, czy znałby biegle język portugalski itp., gdyby istniał, to byłby człowiekiem. Jeśli przystaniemy na to, że Małysz nie mógłby nie być człowiekiem, to powinniśmy również uznać, że nie mógłby on posiadać jakiejkolwiek cechy, która implikowałaby to, że nie jest on człowiekiem (bycie motylem, drzewem itp.). Cecha ta jest jego cechą esencjalną, co wyrazimy mówiąc, że Małysz z konieczności jest człowiekiem.
Jeśli uznamy, że prawdziwość zdania „Małysz jest sportowcem” oparta jest na historycznym fakcie, to możemy zapytać o to, co sprawia, że za prawdziwe uznajemy zdania „Małysz mógłby nie być sportowcem” oraz „Małysz nie mógłby nie być człowiekiem”. Możemy powiedzieć, że prawdziwość tego pierwszego znajduje swoje uzasadnienie w tym, że gdyby nasz świat wyglądał inaczej, to zdanie „Adam Małysz nie jest sportowcem” byłoby prawdziwe. Innymi słowy, gdyby świat nasz różnił się pod pewnymi szczególnymi względami, to zdanie to byłoby prawdziwe. Natomiast prawdziwość zdania „Małysz nie mógłby nie być człowiekiem” znajduje swoje uzasadnienie w tym, że niezależnie od tego, jak bardzo różniłby się nasz świat, to jeśli istniałby w nim Adam Małysz, byłby on człowiekiem.
Intuicje, którym daliśmy tu wyraz, znalazły wsparcie w wynikach badań nad logiką modalną, tj. logiką, która wzbogacona jest o funktory czy operatory modalne możliwości („jest możliwe, że p”, „mogłoby być tak, że p”) oraz konieczności („z konieczności jest tak, że p”). Początek jej dynamicznego rozwoju przypada na połowę minionego wieku, kiedy to pojawiły prace, których wyniki miały uczynić zadość potrzebie wyjaśnienia zagadnień związanych z modalnością. Prace te zaowocowały powstaniem semantyki dla logiki modalnej (Carnap 1947/1956; Kripke 1963/1971). Ważne dla tej semantyki jest pojęcie możliwego świata, stąd też analizy te są dzisiaj nazywane „możliwoświatowymi”.
Zostawiając na boku rozważania formalne oraz upraszczające nieco obraz prezentowanej dyskusji, możemy powiedzieć, że zgodnie z dyskursem możliwoświatowym zdania typu „możliwe, że p” należy rozumieć jako zdania stwierdzające, że „w pewnym świecie możliwym jest tak, że p”. Analogicznie zdania typu „z konieczności jest tak, że p” należy rozumieć jako stwierdzające, że „w każdym świecie możliwym jest tak, że p”. W efekcie powinniśmy uznać, że dla każdej możliwości jest świat, w którym możliwość ta jest realizowana.
Semantyka światów możliwych może okazać się pożytecznym narzędziem w analizie naszych zdań, w których orzekaliśmy cechy istotne oraz cechy przygodne. Powiedzieliśmy, że przygodną cechą F przedmiotu o jest taka cecha, że o mógłby nie być F, np. „Małysz mógłby nie być sportowcem”. Zgodnie z powyższym powiemy, że zdanie to należy rozumieć jako stwierdzające istnienie pewnego świata możliwego, który pod wieloma względami jest podobny do świata rzeczywistego, a który różni się od niego m.in. tym, że Adam Małysz nie jest w nim sportowcem. Analogicznie, zdania zawierające operator konieczności „jest konieczne, że”, należy rozumieć jako zdania mówiące o tym, co jest prawdziwe w każdym świecie możliwym. Na przykład „Jest konieczne, że Małysz jest człowiekiem” należy rozumieć jako stwierdzające, że każdy świat, w którym istnieje Adam Małysz, jest światem, w którym Adam Małysz jest człowiekiem. Warto zwrócić uwagę na to, że zdanie stwierdzające konieczność posiadania pewnej cechy jest równoważne zdaniu stwierdzającemu niemożliwość nieposiadania tej cechy przez dany przedmiot. I tak zdania „Nie jest możliwe, żeby Małysz nie był człowiekiem” oraz „Z konieczności Małysz jest człowiekiem” należy rozumieć jako stwierdzające to samo, tj. fakt, że nie ma takiego świata możliwego, w którym Małysz istnieje i w którym nie jest on człowiekiem.
Pisząc o własnościach esencjalnych, często dodajemy warunek istnienia przedmiotu o. Dlatego nie mówimy o tym, że w każdym świecie Adam Małysz jest człowiekiem, lecz że jest on człowiekiem w każdym świecie, w którym istnieje. Warunek ten znajduje swoje uzasadnienie w dwóch założeniach. Pierwszym z nich jest uznanie, że istnienie nie jest cechą esencjalną. Oznacza to, że wśród światów możliwych znajdują się również takie, w których Małysz nigdy nie istniał. Wszak mogłoby być tak, że nigdy by się nie urodził. Choć dla znacznej części bytów istnienie nie jest cechą esencjalną, to niektórzy filozofowie argumentują, że są wyjątki. Powiemy wówczas, że przedmioty te istnieją w sposób konieczny. Filozofowie często przypisują taką cechę Bogu. Na znaczenie posiadania tej cechy wskazywał już Anzelm z Canterbury, a współcześnie poglądu głoszącego konieczne istnienie Boga broni w pomysłowy sposób m.in. Alvin Plantinga (1974). Wyłączając jednak ten szczególny przypadek, istnienie nie jest traktowane jako cecha esencjalna, co znajduje wyraz w tym, że każdy aktualnie istniejący przedmiot mógłby nie istnieć. Drugim z założeń jest generalizacja egzystencjalna, zgodnie z którą posiadanie przez przedmiot dowolnej cechy implikuje jego istnienie. Jeśli wobec tego Małysz nie istnieje w pewnym świecie, to w tym samym świecie nie posiada on ani cechy bycia sportowcem, ani cechy bycia filozofem, ani żadnej innej9.
Semantyka światów możliwych naturalnie może być (i często jest) uprawiana jako „czysta” semantyka, tj. bez rozstrzygania kwestii metafizycznego statusu postulowanych „światów możliwych”. Faktem jest jednak również, że wielu filozofów modalności było żywotnie zainteresowanych pytaniem o to, czym są owe możliwe światy. Uznawali oni, że wiarygodna analiza filozoficzna, która odwołuje się do pojęcia światów możliwych, powinna przybliżyć jego znaczenie. Dla nas jest to o tyle istotne, że esencjalizm jest stanowiskiem metafizycznym, wobec czego pytania o naturę przedmiotów skorelowanych z istotnymi dla prowadzonych analiz pojęciami nie powinny być spychane na dalszy plan lub ignorowane.
Spór o naturę światów możliwych urósł na przestrzeni dekad do autonomicznego problemu, co zaowocowało mnogością różnych stanowisk. Skupimy się tu jedynie na tych, które miały największy wpływ na rozwój tego sporu. Znajduje się wśród nich jedna z niewątpliwie najbardziej kontrowersyjnych teorii filozoficznych. Jest nią (skrajny) realizm modalny, który będziemy nazwać konkretyzmem (Van Inwagen 1986/2001). Jego twórcą jest David Lewis (1986/2001), a obecnie pogląd ten (w różnych formach) rozwijany jest m.in. przez Takashiego Yagisawę (1988) oraz Phillipa Brickera (1996). Światy możliwe – zgodnie z Lewisowskim realizmem modalnym – mają dokładnie tę samą naturę co świat, którego jesteśmy elementami. Są one przedmiotami konkretnymi, „zamieszkałymi” przez rzeczywiste przedmioty oraz ludzi z krwi i kości. Światy te są wzajemnie od siebie odizolowane, w taki sposób, że nie ma możliwości przejścia z jednego świata do drugiego. Jedyna różnica, jaka zachodzi między nimi a naszym światem, jest taka, że świat nasz jest światem aktualnym. Należy jednak podkreślić, że nie jest on aktualny w absolutnym sensie. Jest on aktualny dla nas, tj. dla jego mieszkańców. W podobny sposób możliwy świat, w którym istnieje Małysz, niebędący sportowcem, jest dla niego światem aktualnym. W tym sensie „bycie aktualnym” ma cechy wyrażenia okazjonalnego, takiego jak „tu” oraz „teraz”. Jego znaczenie uzależnione jest od kontekstu, w którym zostało ono użyte (Lewis 1973/2001, s. 86; tłum. polskie: s. 129).
Konkretyzm budzi liczne zastrzeżenia i wątpliwości. Problemem, jaki jest często podnoszony w dyskusjach nad tym stanowiskiem, jest jego niewiarygodność, która prowadzi do „niedowierzania” (incredulous stare) (Lewis 1986/2001, s. 133−135). Spowodowane jest ono kontrowersyjną tezą jakoby przedmioty, które uznajemy za czysto możliwe, istniały równie realnie jak przedmioty aktualne. Co więcej, istnieją one w światach, które są równie realne jak świat aktualny. Konsekwencja ta może być narażona na zarzut złamania metodologicznej zasady brzytwy Ockhama, która nakazuje, by nie mnożyć bytów ponad potrzebę. Oto bowiem realizm modalny wymaga od nas uznania istnienia wielości realnych przedmiotów, które są elementami innych (równie realnych) światów. Prawdą zatem jest, że istnieją wszystkie możliwe przedmioty, takie jak latające żyrafy, gadające osły oraz Immanuel Kant, który nigdy nie podejmował prób analiz filozoficznych. Wszystkie te przedmioty istnieją równie realnie co aktualne żyrafy, osły oraz filozofowie.
Stanowiskiem konkurencyjnym wobec konkretyzmu jest bogaty zespół teorii, które nazywane są abstrakcjonizmem. Do jego głównych przedstawicieli należą Rudolf Carnap (1947/1956), Saul Kripke (1972/1980), Robert M. Adams (1974/1979), Alvin Plantinga (1974) oraz Robert Stalnaker (1976/2003). Popularność abstrakcjonizmu ma swe źródło w dosyć oszczędnej ontologii, która nie wymaga uznania istnienia wielości konkretnych światów. Miejsce tych kontrowersyjnych bytów zajmują istniejące przedmioty abstrakcyjne, stanowiące reprezentacje czy opisy sposobów, na jakie mógłby być wyróżniony świat aktualny. Niektórzy utożsamiają je z konstruktami mentalnymi lub bytami czysto językowymi, inni przypisują im naturę niezależną od języka. Tak oto część abstrakcjonistów uznaje możliwe światy za maksymalne i spójne zbiory zdań, sytuacji lub sądów w sensie logicznym. Inni przez możliwe światy rozumieją zbiory własności świata rzeczywistego. Łączy ich wszystkich przekonanie o tym, że światy możliwe z pewnością nie powinny być uznawane za przedmioty czasoprzestrzenne posiadające taką samą naturę ontologiczną, jaką posiada świat aktualny. Stąd też, chcąc uniknąć szkodliwych skojarzeń, niektórzy filozofowie zalecają używanie terminu „możliwy stan świata” lub „sytuacja kontrfaktyczna” (Kripke 1972/1980, s. 15; tłum. polskie: s. 25).
Związek modalności z esencjalizmem przejawia się w analizach tego, co filozofowie nazywają problemem identyczności w poprzek światów możliwych. Jest to relacja, która zachodzi między elementem świata rzeczywistego oraz odpowiednim elementem świata czysto możliwego. Doniosłość tej relacji leży w tym, że to dzięki niej możemy mówić o możliwych cechach przedmiotów aktualnych. W świetle wskazanych tu stanowisk metafizycznych uzasadnione jest postawienie pytania o to, jak należy rozumieć relację zachodzącą między przedmiotami, które są elementami różnych światów. Problem ten jest szczególnie interesujący w przypadku konkretyzmu. Wszak stanowisko to zakłada, że przedmioty możliwe (w tym Małysz, który nie jest sportowcem) istnieją realnie w innych światach możliwych. W związku z tym nie możemy uznać, że faktycznie mówimy o jednym i tym samym przedmiocie. Oznaczałoby to bowiem, że przedmiot mógłby znajdować się w dwóch różnych miejscach naraz. Ponadto, ze względu na izolację czasoprzestrzenną, nie jest możliwe przemieszczanie się między światami. Kim wobec tego jest Małysz, który nie jest sportowcem? Jest on odpowiednikiem (counterpart) aktualnego lub rzeczywistego Adama Małysza. Przez określenie to należy rozumieć przedmiot, który istnieje w świecie czysto możliwym i który spośród przedmiotów istniejących w tym świecie jest (pod określonym względem) najbardziej podobny do aktualnego Adama Małysza. Tym samym, zamiast mówić o identyczności w poprzek światów możliwych, zwolennik konkretyzmu będzie mówił o relacji podobieństwa (Lewis 1973/2001).
Teoria odpowiedników jest źródłem wielu trudności teoretycznych i wielu uznaje ją za nieadekwatną. Głównie dlatego, że często wymaga ona, by zamiast o Małyszu mówić o przedmiocie, który pod istotnymi względami jest do niego podobny, ale który faktycznie nim nie jest. Tym, co może się okazać pomocne w ustalaniu podobieństwa, jest zwrócenie uwagi na to, że choć w niektórych światach przedmiot ten nie będzie sportowcem, w innych nie będzie filozofem, a w jeszcze innych nie będzie mieszkańcem Europy, to w każdym z nich będzie on człowiekiem. Wynika to z tego, że cecha ta (w przeciwieństwie do wcześniejszych) jest jego cechą esencjalną, a zatem posiadaną w każdym z tych światów możliwych, w których istnieje odpowiednik aktualnego Małysza.
Trudności teorii odpowiedników unikają zwolennicy abstrakcjonizmu. Aby to wykazać, należy wprowadzić pojęcia desygnatora niesztywnego oraz sztywnego. Tym pierwszym jest najczęściej przygodny opis, za pomocą którego odnosimy się do wybranego przedmiotu, np. „zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2000/2001”. W świecie rzeczywistym opis ten odnosi się do Adama Małysza. Wobec czego jest prawdą, że „zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2000/2001 = Adam Małysz”. Jednak identyczność ta nie musi zachodzić w przypadku innych światów możliwych. Możemy rozważyć kontrfaktyczną sytuację, w której turniej ten wygrał Janne Ahonen. Powiemy wówczas, że wskazany tu opis, o ile w świecie rzeczywistym odnosi się do Adama Małysza, to w jednym ze światów możliwych odnosi się on do Janne Ahonena. Wyrazimy to mówiąc, że ktoś inny niż Małysz mógłby wygrać Turniej Czterech Skoczni w sezonie 2000/2001. Okazuje się zatem, że wskazana deskrypcja może w różnych światach odnosić się do różnych przedmiotów. Wynika to z tego, że cecha jaką przypisaliśmy Małyszowi jest jego cechą przygodną. Jak wskazywaliśmy wcześniej, mógłby on nie być sportowcem, a wówczas z pewnością nie wygrałby tego konkursu. Pozwala to wykazać, że użycie niesztywnego desygnatora nie jest dobrym narzędziem do ustalania identyczności w poprzek światów możliwych. W przeciwnym wypadku musielibyśmy uznać, że Adam Małysz i Janne Ahonen są tym samym człowiekiem.
Lepiej w tej roli sprawdza się sztywny desygnator, który w każdym świecie możliwym nazywa ten sam przedmiot. Jak wskazał Saul Kripke, istnieje prosty test pozwalający odróżnić jedne od drugich:
Możemy np. powiedzieć, że liczba planet mogłaby być odmienną od liczby, którą faktycznie jest. Na przykład mogłoby istnieć tylko siedem planet. Możemy powiedzieć, że wynalazca szkieł dwuogniskowych mógłby być kimś innym niż człowiek, który faktycznie wynalazł szkła dwuogniskowe. Nie możemy jednak powiedzieć, że pierwiastek kwadratowy z 81 mógłby być odmienną liczbą od liczby, którą faktycznie jest, ponieważ 9 po prostu musi być tą liczbą. Jeśli zastosujemy ten intuicyjny test do nazw własnych, takich jak np. „Richard Nixon”, to intuicyjnie okazałyby się one sztywnymi desygnatorami (Kripke 1971/2011, s. 13; tłum. polskie: s. 109).
Zgodnie z powyższym, mianem sztywnego desygnatora określać będziemy nazwę lub deskrypcję, która w każdym świecie możliwym odnosi się do tego samego przedmiotu. Chcąc zastosować wskazany tu test do naszego przykładu, możemy zapytać, czym nie mógłby Małysz nie być. Wiemy, że mógłby on nie być zwycięzcą Turnieju Czterech Skoczni, wiemy również, że mógłby on nie być sportowcem. Cechy te są dla niego przygodne, co może sugerować, że tym, co stanowi o byciu Małyszem, jest posiadanie pewnej cechy esencjalnej. Wszak ustaliliśmy, że cechą esencjalną jest taka, której przedmiot nie mógłby nie posiadać. Powiedzieliśmy, że jedną z nich jest bycie człowiekiem. Skoro jest to cecha esencjalna, to Małysz będący elementem innego świata na pewno będzie ją posiadał. Przecież jest ona egzemplifikowana przez przedmiot w każdym świecie możliwym. Jednak posiadanie tej cechy, choć jest warunkiem koniecznym bycia Adamem Małyszem, to z pewnością nie jest warunkiem wystarczającym. Jak wskazywaliśmy wcześniej, cecha ta jest esencjalna dla każdego innego człowieka, wobec czego nie możemy mieć pewności, że odnosimy się właśnie do Małysza, a nie do kogoś innego.
Może to sugerować, że o byciu Małyszem stanowi posiadanie określonej cechy indywidualnej, tj. takiej, której nie posiada żaden inny przedmiot. Należy jednak podkreślić, że nie może być to dowolna cecha indywidualna. Wszak cecha „bycie zwycięzcą Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2000/2001” jest cechą indywidualną, lecz jak już wskazaliśmy, nie jest ona cechą esencjalną. Wobec tego najtrafniejszym wydaje się próba wskazania cechy, która byłaby cechą esencjalną, a zarazem indywidualną. Często wskazuje się na to, że cechą tą jest bycie identycznym z wybranym przedmiotem. I tak Adam Małysz posiada cechę bycia identycznym z Adamem Małyszem. Cecha ta jest esencjalna, gdyż w każdym świecie, w którym przedmiot ten istnieje, jest on identyczny z Adamem Małyszem. Cecha ta nie może być posiadana przez żaden inny przedmiot, gdyż w przeciwnym wypadku prowadziłoby to do trudnej do zaakceptowania konsekwencji, zgodnie z którą przedmiot, który nie jest Małyszem, jest identyczny z Małyszem. Łatwo zauważyć, że każdy istniejący przedmiot o jest identyczny z o, wobec czego każdy przedmiot posiada indywidualną oraz esencjalną cechę bycia identycznym z samym sobą.
Choć trudno się z tym nie zgodzić, to wielu uznaje, że stwierdzenie to nie jest wystarczająco interesujące z teoretycznego punktu widzenia. Jest tak dlatego, że cecha ta jest poniekąd banalna i można ją zredukować do cechy bycia identycznym z samym sobą. Jeszcze inni wskazują powody, dla których wcale nie musimy uznawać bycia identycznym z o za własność (Lowe 2002, s. 99−100). Ponadto sceptyk mógłby zarzucić kolistość naszym rozumowaniom. Powiedzieliśmy, że postulowanie cech esencjalnych jest pomocne w ustalaniu relacji identyczności w poprzek światów możliwych. Powiedzieliśmy również, że cechą tą (a przynajmniej jedną z nich) jest bycie identycznym z samym sobą. Można by wyprowadzić z tego wniosek, że wskazujemy na identyczność między przedmiotami, co do których uprzednio założyliśmy, że są identyczne.
Aby oddalić ten problem, należy podkreślić, że problem identyczności w poprzek światów możliwych można rozważać na płaszczyźnie epistemologicznej oraz metafizycznej. W tym pierwszym przypadku pytamy o to, skąd wiemy, że dany przedmiot jest tym samym, co Adam Małysz. Pytanie ontologiczne dotyczy natomiast tego, co jest bytową czy ontyczną podstawą uznania, iż dany przedmiot jest tym samym, co Adam Małysz. Niektórzy zwolennicy abstrakcjonizmu wskazują na to, że pierwszy problem jest problemem pozornym. Wynika to z tego, że już samo używanie sztywnego desygnatora (np. „Adam Małysz”) stanowi gwarancję trafnego wskazania przedmiotu (Kripke 1971/2011, s. 12; tłum. polskie: s.108). Wszak sztywny desygnator w każdym świecie nazywa ten sam przedmiot. Z punktu widzenia ontologii, uzasadnieniem tego, że aktualny Adam Małysz oraz możliwy Adam Małysz są tym samym przedmiotem, jest to, że są oni ze sobą identyczni. Samo wskazanie na to, że cecha ta jest do pewnego stopnia banalna, nie podważa w żaden sposób uznania jej za esencjalną. Tezą esencjalizmu jest to, że niektóre cechy są esencjalne, tj. takie, że przedmiot nie mógłby ich nie posiadać. Bycie identycznym z samym sobą zdaje się w pełni spełniać ten warunek.
Niektórzy filozofie wskazują na to, że indywidualną cechą esencjalną jest to, co średniowieczni filozofowie określali mianem haecceitas. Aby przybliżyć to pojęcie, możemy przywołać znane z historii filozofii tzw. drzewo Porfiriusza, które przedstawia systematykę rodzajów bytów. Pokonując kolejne poziomy tego „drzewa”, możemy dojść do kategorii zwierząt. Chcąc wskazać istotną różnicę, jaka zachodzi między elementami tej grupy powiemy, że część z nich jest zwierzętami rozumnymi – są nimi ludzie10. Kategoria ta, choć mniej pojemna niż kategoria zwierząt, jest na tyle bogata, że możemy przeprowadzić w niej kolejne odróżnienia. Wszak znajdują się w niej m.in. Adam Małysz, Baruch Spinoza oraz Sokrates. Tak jak za cechę wyróżniającą (differentia specifica) człowieka spośród bytów należących do ogólniejszej kategorii zwierząt lub istot żywych (genus proximum) uznaliśmy bycie rozumnym, podobnie powinniśmy wskazać cechę, która spośród innych ludzi pozwala wyróżnić poszczególne osoby, w tym Adama Małysza. Cechą tą jest właśnie haecceitas, czyli pewna (według niektórych niejakościowa) cecha, stanowiąca o tym, że przedmiot jest tym, czym jest, a nie czymś innym. W naszym przykładzie tą cechą jest cecha bycia Adamem Małyszem. Oczywiście jest to cecha indywidualna, gdyż żaden inny przedmiot nie mógłby jej posiadać. Jest ona również cechą esencjalną, ponieważ w każdym świecie możliwym Adam Małysz ma cechę bycia Adamem Małyszem.
W dosyć naturalny sposób rodzi się pytanie o to, jaka jest różnica między własnościami „bycie identycznym z Adamem Małyszem” oraz „bycie Adamem Małyszem”. Choć w pierwszej chwili trudno ją rozpoznać, to jest ona na tyle duża, że może położyć kres wątpliwościom dotyczącym sukcesu teoretycznego wskazania na bycie identycznym z Adamem Małyszem jako na cechę esencjalną Adama Małysza. Różnica ta leży w tym, że w przeciwieństwie do cechy „bycie identycznym z o”, „bycie o” nie jest cechą relacyjną. Oznacza to, że nie pojawia się w tym przypadku problem kolistości wskazywania członów tej relacji. Tym samym możemy powiedzieć, że haecceitas (w przeciwieństwie do relacji identyczności) jest nierelacyjną, jednostkową cechą esencjalną (Lowe 2002, s. 102−103).
Choć haecceitas nie musi być uznana za to samo, co bycie identycznym z samym sobą, i jako taka mogłaby zostać uznana za niebanalną cechę określonego przedmiotu, to wielu wskazuje, że pojęcie to jest na tyle tajemnicze i niejasne, iż postulowanie istnienia takiej własności jest pozbawione odpowiednich podstaw, a to podważa jego zasadność. Współczesną obronę koncepcji haecceitas można znaleźć w pracach m.in. Alvina Plantingi (1974) oraz Gary’ego S. Rosenkrantza (1993).
Rozważane przez nas przykłady dotyczyły głównie przedmiotów indywidualnych. Jednak o esencjalizmie możemy mówić również w przypadku rodzajów naturalnych, do których odnosimy się za pomocą nazw ogólnych, takich jak np. „woda”, „ciepło” lub „złoto” (Kripke 1971/2011; Putnam 1975). Również w tych przypadkach możemy zapytać o cechy, które przedmioty te posiadają w sposób konieczny i również w tych przypadkach pomocne okaże się odwołanie do semantyki światów możliwych. Co więcej, kwestia ustalenia tego, które ich cechy należy uznać za esencjalne, zdaje się być sprawą dużo łatwiejszą niż w przypadku przedmiotów indywidualnych.
Dzięki osiągnięciom nauki możemy wskazać na pewne zdania identycznościowe, w których występują wspomniane nazwy rodzajów naturalnych. Na przykład „woda = substancja o strukturze chemicznej H2O”, „ciepło = średnia energia kinetyczna cząsteczek”, „złoto = pierwiastek o liczbie atomowej 79”. Zdania te są albo przygodnie prawdziwe, albo są one prawdziwe w sposób konieczny. Jak wskazaliśmy, z tym pierwszym przypadkiem mamy do czynienia wówczas, gdy po co najmniej jednej stronie identyczności znajduje się desygnator niesztywny (np. „zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni w sezonie 2000/2001 = Adam Małysz”). W przeciwnym wypadku mamy do czynienia z konieczną identycznością (np. „Adam Małysz = przedmiot, który jest Adamem Małyszem”). Jeśli powyższe zdania identycznościowe byłyby przygodne, to możliwym byłoby, ażeby woda nie była substancją o strukturze chemicznej H2O, lecz np. XYZ.
Jak argumentują Saul Kripke (1971/2011) oraz Hilary Putnam (1975), sytuacja taka jest faktycznie niemożliwa. Jednym z uzasadnień tego poglądu jest wskazanie na to, że zarówno „woda”, jak i „substancja chemiczna o strukturze H2O” są sztywnymi desygnatorami i jako takie w każdym świecie możliwym nazywają te same przedmioty. Jeśli w świecie aktualnym jest tak, że woda = substancja o strukturze chemicznej H2O, to identyczność ta zachodzi również we wszystkich pozostałych światach możliwych. Zatem choć mogłoby istnieć coś, co do złudzenia przypominałoby wodę (wypełniałoby jeziora, morza, rzeki itp.) a co jednocześnie posiadałoby strukturę XYZ, to z pewnością nie byłoby to faktycznie wodą. Wynika to z tego, że tak jak cechą esencjalną Adama Małysza jest bycie Adamem Małyszem, tak cechą esencjalną wody (tj. posiadaną we wszystkich światach możliwych) jest bycie substancją chemiczną o strukturze H2O.
Teza ta może kłócić się z intuicją, że woda faktycznie mogłaby mieć inną strukturę chemiczną. Przecież identyczność „woda = substancja chemiczna o strukturze H2O” znamy dzięki odkryciu naukowemu, które dokonało są na drodze doświadczenia i jako takie jest prawdą aposterioryczną. Intuicja, która wyrażana jest w tej wątpliwości, opiera się na założeniu, że jedynie prawdy aprioryczne mogą być prawdami koniecznymi, natomiast prawdy aposterioryczne muszą być przygodne. Pogląd ten wynika z pomieszania dwóch porządków − metafizycznego oraz epistemologicznego. Ten pierwszy dotyczy tego, jaki jest świat, tzn. tego, czy wybrane prawdy są konieczne, czy przygodne. Ten drugi dotyczy tego, w jaki sposób prawdy te poznajemy – czy odbywa się to na drodze doświadczenia, czy w sposób niezależny od niego. Tym samym podziały te należą do dwóch różnych dyscyplin filozoficznych i jako takie nie powinny być ze sobą utożsamiane (Kripke 1971/2011, s. 14; tłum. polskie: s. 110). Dzięki temu możemy sensownie mówić o koniecznych prawdach aposteriorycznych. Identyfikacje naturalnorodzajowe, które tu wskazaliśmy, są przykładami takich prawd.
Choć mówienie o światach możliwych przez długi czas cieszyło się złą sławą, a wielu wieszczyło temu dyskursowi rychły upadek, to trudno oprzeć się wrażeniu, że współczesna filozofia nie byłaby w tym miejscu, w którym jest obecnie, gdyby nie dynamiczny rozwój tego dyskursu. Jak się okazało, analizy możliwoświatowe znajdują swoje zastosowanie wszędzie tam, gdzie odnosimy się do modalności. Przybliżona tu analiza zagadnienia esencjalizmu w kategorii światów możliwych jest jednym z tego dowodów. Choć w naszym tekście skupiliśmy się na modalnościach aletycznych, to należy podkreślić, że semantyka światów możliwych znajduje aplikacje w analizach modalności temporalnych, epistemicznych oraz deontycznych. Dyskurs ten, choć cieszy się dużą popularnością, to podobnie jak inne nie jest wolny od wad. Co istotne z punktu widzenia naszych analiz, część trudności związanych z analizami możliwoświatowymi dotyczy również zagadnienia esencjalizmu.
9
Warto zaznaczyć, że nie wszyscy filozofowie zgadzają się z poglądem wyrażonym przez generalizację egzystencjalną. Wskazują oni, że również przedmioty nieistniejące posiadają pewne cechy, np. Sherlock Holmes jest detektywem; okrągły kwadrat jest figurą niemożliwą; złota góra jest złota. Zwolennicy tego poglądu odwołują się najczęściej do tzw. teorii przedmiotu, która na początku minionego wieku została przedstawiona przez austriackiego filozofa Alexiusa Meinonga (1904/1981).
10
W tym heurystycznym przykładzie pominiemy kontrowersyjne kwestie związane ze zdolnościami konceptualnymi niektórych zwierząt, mającymi przemawiać na rzecz poglądu, że nie tylko ludzie są istotami rozumnymi.